wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 13

-Ummm…-Potrząsnąłam głową.
Ronnie’s POV
Słońce świeciło prosto w moją pieprzoną twarz. Po prostu czułam, że ona topnieje.
Oh, cholera. To znowu jeden z tych humorzastych dni.
Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to sufit i żyrandol.
Potem zauważyłam cztery rzeczy:
1. Mój oddech pachniał alkoholem, najprawdopodobniej TEQUILĄ
2.Czułam się jakbym przywaliła głową w ceglany mur
3. Czułam się wspaniale, jakbym przed chwilą miała NAJLEPSZY SEKS W ŻYCIU i
4. Byłam całkowicie naga
Czekaj…CO?
Wzięłam biały koc aby zakryć moje cycki i rozejrzałam się wokoło.
O boże. Pół nagi Niall leży po mojej prawej stronie.
Cholera!
I WTEDY popatrzyłam na lewno. Całkowicie ubrany Zayn prawie spadał z łóżka.
Cholera jasna! TO się NIE wydarzyło!
Zawinęłam się w koc i pobiegłam do salonu. Na telewizorze była przyklejona karteczka z notatką:

Kochani, proszę NIE RÓBCIE  nic głupiego kiedy będziecie pijani. Kochamy was, Dani, Elle i Perrie.
P.S. Zaniosłyśmy was do waszych sypialni. Z trudem.
P.S.2. Pierdol się idioto! Jak mogłeś ze mną zerwać?! Caroline

Zamknęłam oczy na sekundę i poszłam do kuchni. Tam była kolejna karteczka:

Posprzątałyśmy tutaj. Tak przy okazji dobra impreza. Zadzwońcie do nas kiedy będziecie JUŻ TRZEŹWI. Nasz samolot odlatuje wcześnie. Zobaczymy się niedługo! Oh, i Zayn,  zadzwoń do Perrie kiedy wstaniesz!
Dani, Elle, Perrie.
P.S. To ostatnia notatka.
P.S.2. Jakie jest jej PIEPRZONE imię?! Caroline

Rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam dwie butelki whiskey, osiem szklanek i puste torby z McDonalda.
Cóż, dziękuje za zostawienie nam czegoś!
Otworzyłam lodówkę, wciąż oszołomiona po wczorajszej nocy. Było trochę resztek z McDonalda, połowa kawy ze Starbucksa i jogurt owocowy.
-Tak! Bóg istnieje! –powiedziałam, trzymając koc  jedną ręką.
Drugą ręką wyjęłam kawę i burgera. Zjadłam wszystko. Postanowiłam się przebrać. Wtedy zauważyłam, że nadal mam siniaki po wczorajszej nocy.
Czy ja ZNOWU się POCIEŁAM?!
To jest znowu jak w 2008! Nienawidzę tego.
Pociągnęłam za klamkę do mojego pokoju i weszłam do środka. Liam był rozwalony po środku dwuosobowego łóżka. Zabrałam pomarańczową koszulkę z długim rękawem, pasującą bieliznę i krótkie, białe spodenki. Nie mój najlepszy out fit.
Wbiegłam do łazienki i przebrałam się. Moja twarz była spocona a cały makijaż rozmazany. Wyglądałam jak gówno. Umyłam zęby i wyszłam z pomieszczenia. Rzuciłam koc na Liama i opuściłam pokój.
Mój telefon zadzwonił i zajęło mi 10 sekund znalezienie go na kanapie, pomiędzy innymi Ipponami.
To był Simon.
-Halo?-powiedziałam opadając na kanapę.
-Hej, tu Simon! Jest prawie 11 i chciałbym abyś ich obudziła. Dzisiaj jest twój pierwszy, oficjalny dzień pracy, więc zabawa kończy się teraz. Będę ci płaci po 3 koła za miesiąc za każdego chłopca…co daje 15 tysięcy za miesiąc. Zgadzasz się?
-Tak!
-Okej. To obudź ich i chce ich widzieć w samochodzie o 12.
-Okej, Pa.
-Papa.
Wstałam i rzuciłam telefon z tyłu na kanapę. Postanowiłam, że najpierw obudzę Liama.
-Liam, kochanie! OBUDŹ SIĘ! –powiedziałam potrząsając jego głową.
-Kto tam? – zapytał z seksownym, porannym głosem.
-WSTAWAJ PIEPRZONA SUPERGWIAZDO! – wrzasnęłam na niego.
Otworzył oczy i popatrzył na mnie.
-Co jest z twoją twarzą? –zapytał nakrywając swoją głowę poduszką.
-Nic. Ja byłam…byłam po prostu pijana, okej? I kim ty jesteś, moim ojcem?
-Cóż, wszyscy nazywają mnie Daddy Direction.
-Wstawaj. Odjeżdżamy o 12.
- A która godzina jest teraz?
-11. Widzimy się w kuchni za 20 minut. – powiedziałam i opuściłam pokój.
Pokój Larrego Stylinsona był jeszcze gorszy.
Ubrania były WSZĘDZIE! Harry był nagi. Mogłam tylko zobaczyć jego abs*-oh, te abs- i Lousia na podłodze, z jedną nogą na łóżku. Zachichotałam. Zgarnęłam jedną parę bokserek Tommy Hilfiger i przeszłam na stronę łóżka, którą zajmował Harry.
-Harry. Obudź się.
Harry wyjąkał coś.
-Nie zmuszaj mnie do użycia siły. – powiedziałam i założyłam mu bokserki na głowę.
-Idź sobie.
NAPRAWDĘ?! Czy oni WSZYSCY mają seksowne chrypki rano?!
-Pójdę, kiedy wstaniesz.
Louis odezwał się i wstał.
-Już dobrze kochanie, mam to.
Dał mi pocałunek w policzek (!!!) i wskoczył na Harrego.
-WRESTLIIIINNNNNNNGGGGGG!!!- krzyknął.
-O mój boże. Penis na widoku! PENIS NA WIDOKU! –powiedziałam i zamknęłam oczy.
-Okej, widzimy się w kuchni za 20 minut.
Okej. Więc Harry Junior był DUŻY. No i co z tego? Cholera, będę musiała zaprzyjaźnić się bliżej z Harrym. Może później J
-To jest to –szepnęłam wpatrując się w drzwi do sypialni Nialla.
Otworzyłam drzwi. Wciąż spali.
Słodko.
Wskoczyłam na łóżko, pomiędzy nimi i popatrzyłam się na Nialla.
-Niall! Niall słonko! Masz próbę o 1!
Wymruczał coś. Jeszcze jeden seksowny głos. Boże, ci chłopcy.
Niesamowity. Absolutnie NIESAMOWITY.
-Niall? Myśle, że my spaliśmy ze sobą wczoraj.
-My CO?
-Proszę, powiedz mi, że pamiętasz.
-Tak, pamiętam. Nie bój się, użyłem gumki.
-Oh, byliśmy pijani.
-Tak, byliśmy.
-Ale pamiętasz DOKŁADNIE co robiliśmy? Ja pamiętam, że wyszliśmy i przyniosłeś mnie tutaj…
-Byłaś niezła, tak przy okazji.
-Oh-byłam zaskoczona.
Popatrzył na mnie a ja na niego.
Przez parę minut była tylko cisza.
Pieprzyć ciszę.
-Więc…co to znaczy? Dla nas? – Zapyałam a on siadł, odsłaniając swój tors.
-Nie wiem, co to znaczy?
Spojrzałam na jego abs.
-Bądźmi przyjaciółmi. Z korzyściami.
OMG, czy ja to właśnie powiedziałam? Cholera.
-Pomyślę o tym. Oh i twoje usta wyglądają na spuchnięte.
-Dziękuje.
Uśmiechną się i wszedł do łazienki.
Zwróciłam swoją uwagę na Zayna.
-Zayyyyyn? WSTAWAJ! WSTAWAJ!
Otworzył oczy i wstał. Cóż, to było łatwe. Następnym razem zacznę od Zayna. Lepiej nie mówić za szybko. Przeszedł na drugą stronę łóżka, najdalsza ode mnie i rzucił się twarzą w dół.
-ZAYN JEZU CHRYSTE WSTAWAJ TY IDIOTO!
Odwróciłam go i usiadłam na jego klatce piersiowej.
-Zayn Malik obudź się.
Nie poruszył się.
-Niall? Przynieś mi szklankę wody.
Chłopak przyniósł mi wodę i wyszedł do salonu.
-Masz trzy sekundy. Trzy…Dwa…
-Nie.Odwarzysz.Się. –powiedział i otworzył oczy. – jesteś za słaba.
-JEDEN!
Wylałam wodę na jego twarz. Krzyknął jak mała dziewczynka i zepchną mnie na łóżko. Wstał i strząsnął wodę ze swoich włosów.
-Zobacz co zrobiłaś!
-Dobra, Zayn.
-CO?!
-Umm…-podrapałam się w głowę-Co się wydarzyło zeszłej nocy?
-Uprawiałaś seks z Niallem.
-Wiem. Ale myślisz….to mógł być trójkąt?
-NIE.BOŻE!
-Okej. Zejdź za 20 minut do kuchni.
*
Harry’s POV
Cała piątka weszła do kuchni w tym samym czasie. Zauważyłem, że wszyscy byliśmy bez koszulek. SUPER!
Ronnie siedziała w kuchni i szczęka jej opadła kiedy nas zobaczyła.
-To scena porwania?- zapytała, zeskakując na ziemię.
Wszyscy byliśmy co najmniej o głowę wyżsi od niej.
-SIADAĆ. –powiedziała do nas.
Louis zaszczekał i siadł na ziemi. Zaśmialiśmy się.
-Idę odebrać pizze a wy po prostu poczekajcie tutaj. NIE RUSZAJCIE SIĘ.
I zniknęła.
-Więc jak seks? –Zapytałem Nialla. Bądźmy szczerzy, wszyscy chcieli to wiedzieć.
-Dobrze. BARDZO dobrze.
Poruszyłem brwiami.
-Dobra. To był mój NAPLEPSZY seks.
Przybyliśmy piątke.
Zayn wyglądał jak zbity szczeniak.
-Nie martw się Z. Twoja kolej też nadejdzie.
-To nie to…ja po prostu…Zadzwoniłem do Perrie. Powiedziała mi że ona chce się spotykać z innymi ludźmi.
-Oh- Pamiętam, że zerwałem z Caroline.
-Nie ma co się martwić! Rozerwiemy się stary! Co wy na to chłopaki? Będzie super!
-Wiem, że ją kochałeś stary. –Liam powidział do Zayna.
-Wciąż ją kocham, Li. Wciąż.
Iiiii…cisza.
Pieprzona cisza!
-Więc co wy na to aby pójść do klubu po koncercie? Możemy wziąć kilka gorących fanek razem z niami. –Zasugerował Niall.
Wszyscy się zgodziliśmy.
Ronnie wróciła z pięcioma pudełkami pizzy i kilkoma koszulkami.
Położyła pizze na stole a każdemu z nas dała po koszulce.
-To nie jest moja.-powiedziałem.
-NIE. OBCHODZI. MNIE. TO. Załóż ją!
-Dlaczego? Jesteś zastraszana?
-PO PROSTU ją załóż.
Rzuciłem ją na krzesło, śmiejąc się. Nikt na mnie nie patrzył. Dobrze, czas na zabawę.
-Harry, siadaj. –powiedziała, opierając się o blat. Była opanowana.
Wspaniale.
Złapałem ją w tali i umieściłem na ladzie. Westchnęła. Wiedziałem, ze jej się to podobało. Uśmiechnąłem się.  Zacząłem pocierać jej uda. Wyszeptałem jej do ucha:
-No dalej. Wiem, że to lubisz. I wiem, że lubisz mnie.
-Harry…przestań.
Odepchnęła mnie delikatnie. Jak słodko i bezcelowo.
-Testujesz mnie! –powiedziałem, śmiejąc się.
-Wracaj i jedz.
-Dobra. Ale to jeszcze nie koniec. –posłusznie wróciłem na miejsce, opadając na krzesło.
Obserwowała nas jak jemy i kazała nam POSPRZĄTAĆ „bałagan” który zrobiliśmy w naszych pokojach. Dokładnie sprawdzała mój pokój. I oczywiście, spotkaliśmy się o 11:50 w salonie. Osobiście nie mogłem uwierzyć, że słucham kogoś młodszego ode mnie!
Ale i tak robiliśmy wszystko, co nam kazała.
Ronnie’s POV
O dokładnie 11:50 Liam był na kanapie i pakował swoją teczkę.
W 6 minut już wszyscy byli zebrani, łącznie ze mną.
-Słuchajcie mnie, chuje. To..- zaczęłam.
-Wolę określenie Bogowie Seksu.- powiedział Zayn uśmiechając się do Harrego.
-Dobra, BOGOWIE SEKSU. To jest mój pierwszy OFICJALNY dzień pracy więc nie zepsujcie tego, proszę.
Niall podniósł rękę.
-Tak, Niall?
-Podobał ci się nasz seks?
Zaśmiali się.
Super. Nowy temat.
-Tak. Ale to nie jest waż…
-Chcesz to powtórzyć?
-Choćmy nawet teraz,możemy? –powiedziałam, czując się totalnie zażenowana.
Byliśmy w windzie kiedy Niall owiną rękę wokół mojej talii.
-Więc chcesz to zrobić jeszcze kiedyś?
TAK. TAK PROSZĘ!
-Jasne. To znaczy, że mamy umowę?
-Tak. Ale nie roztrząsajmy publicznie tego gówna.
-Zgoda.
-Super.
Uśmiechną się. Jak słodko.
Weszliśmy do auta i pojechaliśmy na próbę.
*
-Hejjj! –usłyszałam głos.
Blondynka z najsłodszym dzieckiem na świecie weszła do przebieralni.
-Luxie! – chłopcy krzyknęli a dziecko klapnęło na podłogę i zaczęło się śmiać. Jak słooodko.
Harry zabrał Lux od jej mamy i zaczął się z nią bawić.
-Lou, to nasza niańka Ronnie. Ronnie, to nasza stylistka, Lou Tesdale. I jej słodkie maleństwo Lux. –Liam przedstawił nas grzecznie.
Louis usiadł na krześle a Lou zaczęła….no stylizować go.
Oglądałam jak pozostali chłopcy bawią się z Lux. Zaufajcie mi: gorący chłopcy bawiący się z słodki dzieckiem to najcudowniejsza rzecz na świecie!
-Aww! Popatrzcie na siebie!-powiedziałam.
Uśmiechnęli się. Nagle byli innymi ludźmi! Uwielbiam ich takich.
-Dobra chłopcy, jesteście gotowi? –zapytał się ich Simon.
-Tak.
-Okej! Wchodzicie za trzy…dwa…jeden!
-Vas happening’ Irlaaandia!? –Zayn krzyknął a miliony wrzasków wypełniły salę.
*
-Dobrej nocy Irlandio! –Liam skończył  i chłopcy zbiegli ze sceny.
Okej. Nienawidzę tego, ale muszę przyznać, że śpiewali całkiem dobrze.
-I jak było? –Harry zapytał mnie kiedy byliśmy sami w przebieralni.
-Było super!
-Co? Ronnie Bennett właśnie powidziała coś miłego o nas? To szokujące!
Śmialiśmy się kiedy wszedł Louis.
-Impreza luuuudzie!!!
Rzucił się na kanapę biorąc mnie i Harrego ze sobą.
-Zgadnijcie co! Ronnie przyznała, że lubi nasz koncert!
-Chyba wiem dlaczego! –powiedział Louis.
Odwróciłam się do niego.
-Jeden z nas jest jej crushem**!
Harry podniósł brwi.
-Więc kto jest tym szczęśliwcem?
Cholera. Kurwa. Jezu. Ja pierdole.
-Ja…
Zapadła totalna cisza. Wszyscy czekali na moją odpowiedź. A ja zamierzałam im powiedzieć.




*dla tych co nie wiedzą, to słynne V które kończy się pod torsem kiedy chłopak jest wysportowany, nie da się tego jakoś specjalnie przetłumaczyć na polski więc zostaje tak
**postanowiłam zostawić "crush" bo brzmi lepiej niż "sympatia" a i tak na przykład ja używam go jako normalnego słowa, kiedy z kimś rozmawiam



 ***

Jest i rozdział! Chyba najdłuższy jaki do tej pory tłumaczyłam. Jak tam FOUR? U mnie niestety jeszcze nie ma, ponieważ data wysyłki się zmieniła :))))). No nic. Piosenek jeszcze nie słucham. Pzt i tak jestem dziewczyną, która jadła kolacje z Zaynem, była na spacerze z Louisem i miała romantyczną randkę przy komniku z Niallem, więc :)/Ola

wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 12

Ronnie’s POV

Ok. Więc ma dziewczynę. To nic takiego, prawda?
-Więc Ronnie to jest Eleanor, Danielle, Perrie i Caroline.
-Hej, jestem Ronnie.
Przytuliłam każdą z nich i wtedy zagadała mnie Eleanor:
-Wię jesteś dziewczyną Niall’a?
-Nie.- powiedziałam szybko.
Zaśmiała się. Słodko.
-Hej jestem Perrie, miło Cię poznać.
Suka.
-Mi też miło Cię poznać.
Widziałam, że Zayn nas obserwujemu, a wtedy odezwał się do Harry’ego:
-Harry. Balkon. TERAZ.
Co się dzieje?

Zayn’s POV

Przekroczyliśmy próg balkony i stanęliśmy naprzeciwko drzwi.
-Co tam Z?
-Nie ‘cotamuj’ mi tu! Mam dziewczęcy kryzys.
Zaśmiał się.
-Co Cię tak śmieszy?- zapytałem go.
-Nic... Zastanawiam się czy podobało Ci się całowanie z Ronnie.
Pomyślałem o tym. Oczywiście, że mi się podobało. To było całowanie. Kto nie lubi się całować?
-Tak, ale Perrie jest...
-Starsza? Gorętsza? Dojrzalsza?
-Miałem zamiar powiedzieć, że jest moją dziewczyną. Nie jestem taki pewny co do części o byciu gorętszą.
-Jesteś naprawdę głupi, stary.
-Powiedział pan “Zdradzam Caroline od kiedy jesteśmy razem.”
-Jesteś naprawdę głupi jeśli wybierasz tą sukę zamiast Perrie. Perrie jest wspaniała, a ty o tym wiesz.
-Wiem, ale właśnie ją zdradziłem.
-Nikt się nie dowie. No weź Z.
-Wiem, wiem muszę wybrać.
-Kogo wybierzesz?
-Perrie.
-Mam nadzieję, że to dobra decyzja.
-Ja też Hazz, ja też.
Położył rękę na moim ramieniu.
-Możesz mieć je obie. Ale pamiętaj, musimy złamać Ronnie.
-Dalej to robimy?
-Tak.
Zgodziłem się i wróciliśmy do środka.
Ronnie’s POV

Simon przeprosił nas wymyślając jakąś wymówkę o spotkaniu i zniknął. Jasne.
-Zjedzmy coś z McDonald’s później.- zasugerowała Danielle.
Wszyscy się zgodziliśmy. Więc w pomieszczeniu była kanapa dla 4 osób, dwa fotele dla dwóch osób i piękny dywan dla frajerów.
Pytanie za milion dolarów: kto usiadł na dywanie? Niall i ja. Dobra odpowiedź
Usiedliśmy na przeciwko Zayn’a i Suki.
-Co oglądamy?- zapytałam odwracając się do Liama.
-The Orphan.
-Wow to nowa wersja Toy Story w horrorze!- powiedział Louis na co się zaśmieliśmy.
-Shh.- powiedział Liam kiedy zaczął się film.
Kiedy Esther brała prysznic, a jej mama przeszukiwała jej rzeczy, zapytałam Nialla:
-Chcesz coś do picia?
-Jasne.
-Shhhh.- wyszeptał Liam.
-CO CHCESZ WYPIĆ?- krzyknęłam by zdenerwować Liama.
-POPROSZĘ COLĘ.
Uśmiechnął się. Nie jest taki zły, prawda?
Odpowiedziałam mu uśmiechem. Poszłam do kuchni i nalałam do dwóch szklanek coli, jedną dietetyczną dla mnie.
Kiedy wróciłam z napojami zobaczyłam, że Zayn i Suka się obściskują, a przez obściskiwanie się, mam na myśli lizanie, żucie i gryzenie swoich twarzy.
Byłam cholernie zdenerwowana. Matko. Grał na dwa fronty dlatego zapewne więcej do nie pocałuję.
Dalej Ronnie. Dalej.
Przybita weszła do kuchnii i zamknęłam drzwi. Okropny pomysł przyszedł mi do głowy.
Nie Ronnie. Nie zrobisz tego znowu. Nie ma mowy. Nie-ma-mowy.
Za późno. Podciągnęłam lewy rękaw i zaczęłam rysować kształty na skórze nożem.
Dzięki Zayn. Po 5 latach nie cięcia się, zrobiłam to znowu.
Naciągnęłam z powrotem rękaw i popatrzyłam ca colę.
Pieprzyć to.
Znalazłam butelkę tequili leżącą w rogu. Była idealna.
Otworzyłam drzwi i pozbyłam się z twarzy łez bólu. Oh. Skończyli ssać swoje twarze.
Usiadłam obok Nialla i pokazałam mu butelkę.
Zaczął szeptać, żeby nie usłyszał nas Liam:
-Nie spodziewałem się tego, ale okay.- uśmiechnął się i otworzył tequile.
Świetnie. Miałam partnera od zbrodni. Wzięłam dużego łyka.
-Może nie powinnaś..- zaczął Zayn kładąc rękę na moim ramieniu.
Poruszyłam się by jego ręka spadła ze mnie.
-Nie jesteś moim szefem.- powiedziałam za głośno dla pana Payne’a
-SHHHHHHHHHHHHHH.- powiedział.
-Nie mów tak do mnie Payne.- powiedziałam przed kolejnym łykiem.
Niall przejął ode mnie butelkę i napił się z niej. Zachichotaliśmy.
Wtedy usłyszałam cmokanie za nami. Tylko nie to. ZNOWU.

Zayn’s POV
-Nie mów tak do mnie Payne.- powiedziała Ronnie biorąc kolejnego łyka.
-Chcesz się całować, kochanie?- wyszeptała do mojego ucha Perrie swoim seksownym głosem. Zaczęła głaskać mój tors od klatki piersiowej aż do paska od spodni. Zanim jej odpowiedziałem jej język znalazł się w moich ustach, a pasek na podłodze. Położyłem rękę mięszy jej uchem, a szyją.
-Możecie przestać całe tu żucie?- zapytał Liam więc odeszliśmy od siebie.
Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem była pusta butelka tequili i ręka Nialla na nagim kolanie Ronnie.
Wyszeptała do niego:
-Też widzisz podwójny telewizor?
Uśmiechnął się.
-Tak.
Zaśmiali się.
-Jestem pijana Horan.
-Ja też.. Nareszcie powiedziałam moje nazwisko poprawnie.- powiedział potrząsając radośnie głową.
Bili pijani jak cholera.
Popatrzyła na niego uwodzicielsko.
-Myślisz o tym co ja?- zapytała Nialla przysuwając się bliżej jego i jego ust.
-Yeah.
Prawie się pocałowali, kiedy nie mogłem tego znieść.
-Kochanie?- zagadnąłem Perrie, która oglądała film.
-Co?
-Może usiądziemy na dywanie? Mój tyłek zdrętwiał.
-Jasne.- wtedy wróciła do oglądania filmu.
Usiadłem między Ronnie i Niallem kiedy ich usta się dotknęły.
-Co do kurwy Zayn?- zapytała wściekła.
Pieprzyć to.
-Mój tyłek zdrętwiał.

Ronnie’s POV
-Nie obchodzi mnie twoja dupa. Spadaj.- wyszeptałam tak, że nikt nas nie yusłyszał.
-Będziesz żałowała całowania go.- odpowiedział.
-Nie miałam zamiaru go całować, idioto.
-Nie?
-Mam zamiar się z nim pieprzyć.- powiedziałam i zachichotałam.
-Nie jesteś sobą, Ronnie.
-Nie znasz mnie, Malik.
Wtedy odsunęłam się od niego, położyłam rękę na ramieniu Nialla i go pocałowałam.
Usłyszałam śmiech Harry’ego.
Prawie zaczęliśmy się rozbierać kiedy Niall przerzucił mnie przez niego i zaniósł do sypialni.
Pamiętam głos mówiący:
-Ktoś się chyba uspokoił.
Wtedy pojawiła się ciemność.

Pieprzyć to.

***
Ostatnio coraz więcej dram na tt. Mam tego dość. Gratulacje dla fandomu wygranych na EMA. Założyłam hashtag na twitterze naszego ff #FuckLifePL Zachęcam do twettowania. Btw jak podoba wam się album, czy jesteście z tych, które nie słuchają i czekają na oficjalną premierę? /Ewelina

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 11

Niall’s POV
-Jesteś zwolniona.
Podniosłem głowę. Tak stary!
Ja i chłopcy uśmiechaliśmy się, kiedy ona tam po prostu stała, nie robiąc nic. Czy ona żałuje tego? Czy jest szalona? O mój Boże! Ona chciała tą pracę! Dlaczego? Musi być mieć więcej do ukrycia niż myślimy.
Ronnie’s POV
Byłam…zwolniona? Czułam supeł w moim brzuchu – przepraszam, nie jestem emocjonalnym typem.
I po prostu….przecież od początku nie chciałam tu pracować, a teraz kiesy ich poznałam….chciałam zostać? Co do diabła, Ronnie jesteś idiotką?
Simon spojrzał mi w twarz.
Coś było nie tak. Dlaczego nie chcę być zwolniona? Pomijając fakt, że tata by mnie zabił….?
-Tylko żartuję, Rons! – powiedział śmiejąc się.
-Nie nazywaj mnie tak! –powiedziałam, potrząsając głową. Rons? Naprawdę? Co będzie następne? Ronald?
-Ty…żartowałeś? –zapytał, całkowicie załamany Niall.
-Yeah! Nie mam zamiaru zwolnić najlepszej opiekunki jaką kiedykolwiek mieliście!
-Zapomniałeś o Paul’u?
-Paul może jej pomóc tutaj. Popatrz na Ronnie jak na … przyjaciela.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Simon chyba nie załapał o co nam chodzi.
-Dlaczego się śmiejecie?
-My? PRZYJACIÓŁMI?- Liam powiedział powstrzymując łzy.
-Tak!Przyjaciółmi! I zaczynacie od teraz, zostało około 20 miast w trasie. Następnym jest Paryż, musisz iść na randkę z jednym z chłopców.
-Co? – zapytałam całkowicie zszokowana.
-Okej, może na na randkę-randkę…bardziej jak….wyjście razem. Ty ich lepiej poznasz i oni ciebie. Wszystko jasne?
-NIE! – powiedziałam – Nie możemy tego zostawić tak jak jest?
-Nie. Idę po trochę jedzenia do auta. Idzie ktoś ze mną? Dzisiaj jest noc filmów! I ty, Ronnie jesteś zaproszona!
I opuścił pokój.
Zapadła niezręczna cisza. Nie lubię tego.
-Więccc…noc filmów. – zaczęłam.
-Taa, nie idziesz- Zayn poinformował mnie.
-Ale Simon powiedział...on tam będzie i zauważy, że mnie nie ma.
-Jego tam NIE będzie. Zaufaj nam, znamy go.
-Jeszcze gorzej. Idę.-powiedziałam smutno.
Nie było aż tak źle. Ale…okej. Będę tam.
Zobaczymy się na polu walki, chłopcy.
Opuścili pokój i wyszli na balkon. Włożyłam rękę w moje włosy. Świeże, Irlandzkie powietrze.
Zrymowało się! Yay! J (hair-air)
Usiadłam.Okej. Dobra, nie jestem sentymentalną osobą ale zabolało mnie to co oni o mnie myślą. Mam na myśli, dlaczego? Dobra, zgadzam się, byłam wredna, ale oni też! Nie łapię tego! Mają zbyt duże mniemanie o sobie.
Otworzyłam paczkę Lucky Strike i wyłowiłam papierosa. Ostatniego.
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa!
Zapaliłam go zapalniczką i wyrzuciłam paczkę.
Wzięłam pierwszego bucha i poczułam, że ktoś stoi za mną. Zayn.
-Masz zapalniczkę? – zapytał mnie i pokazał na swoją fajkę.
Podałam mu zapalniczkę i weszłam powrotem do środka, żeby zapytać  o której zaczyna się noc filmowa. Kiedy pukałam do pokoju Harrego i Louisa pomyślałam, że mogłam zapytać Zayna. Super. Jestem idiotką.
-Hej- powiedział Harry i razem z Louisem wyszli z pokoju.
-Więc….gdzie idziecie? – zapytałam patrzą jak zakładają buty.
-Do Starbuckas. Chciałbym powiedzieć, że możesz iść z nami ale musiałbym skłamać.
-Słodko. Więc kiedy zaczyna się noc filmowa?
-O 21:00. Ale ty nie idziesz.
-To jest w salonie, Harry. Będę tam.

-Idę zapytać Nialla i Liama czy chcą iść z nami. – powiedział Louis i wyszedł z pokoju.
-Gdzie jest Zayn? Proszę, powiedz mi, że nie pali. On chce przestać.
Liam i Niall przyszli za Louisem, nawet się ze mną nie przywitali i wyszli.
Pobiegłam na balkon i zobaczyłam palącego Zayna.
Rzuciłam jego papierosa na ziemię i przygniotłam go conversem,
-Hej! Dlaczego to zrobiłaś? – powiedział z gorącym akcentem.
-Zayn…przecież chcesz rzucić palenie.
Spojrzał na mnie i mogłam zobaczyć łze w kąciku jego oka.
Zayn’s POV
-Przecież chcesz rzucić palenie.
Co? O nie, nie znowu. Jestem takim idiotą! Nie mogę w to uwierzyć. Poczułem łze w kąciku oka.
-Obiecałem fanom…-powiedziałm.
Spojrzałem na nią. Jej niebieskie oczy były obłędne.
Byłem bliski płaczu bo przypomniałem sobie prezent od fanów – książkę „Dlaczego palenie jest złe dla ciebie”, kiedy Ronnie przytuliła mnie.
O mój Boże.
Ronnie’s POV
Kiedy zobaczyłam Zayna bliskiego płaczu miałam w głowie tylko jedną myśl : muszę go przytulić.
Oddał mój uścisk.
Zchowałam moją twarz w zagłębienie jego szyji.
-Pomogę ci trochę, Zayn. Damy radę to zrobić.
-Okej.-powiedział i mnie puścił.
-Dziękuje.
-Nie ma za co.
Super! Teraz mam powód aby zostać. Ale nadal muszę zrozumieć dlaczego już nie chcę wyjeżdżać.
-Więc teraz jesteś oficjalnie zaproszona na noc filmową.
-Boże! Dziękuje. –powiedziałam. I tak bym tam poszła.
-Spoko.
Wróciliśmy do środka. To tylko ja czy po prostu wszyscy czują motylki w brzuchu?
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa!
*
Harry’s POV
Dotarliśmy do Starbucksa i po rozdaniu kilku autografów weszliśmy do środka. Nie mogłem uwierzyć, ze Zayn palił! Od zobowiązał się do rzucenia palenia dla…czego? Dwa dni a on znowu to robi…cholera. Muszę mu pomóc.
-Harry? Milkshake tak jak zwykle? –Louis zapytał mnie, odwracając się od pani stojącej za ladą.
-Tak,
Byliśmy przy płaceniu, kiedy Zayn wszedł do środka, otoczony przez tłum fanów.
-I dwie kawy! –krzykną do nas.
-Dwie? To nie za dużo, stary? –zapytałem go.
-Jedna jest dla Ronnie.
-Nie będę na nią wydawać pieniędzy! –powiedział Liam.
-Okej. Nie kupujcie jej kawy. Nie ważne.
-I jedną kawę poproszę. – Niall zamówił.
-Co jest? Co się stało pomiędzy tobą a Ronnie od kiesy wyszliśmy? –zapytalem Zayna, kiedy wracaliśmy do hotelu z kubkami na wynos.
-Nic takiego. Powiedziała , że pomoże mi przestać palić.
Podniosłem brwi. Och naprawdę?
-Wiem, że wy mi też pomożecie ale jej pomoc też się przyda.
Co do diabła? Co się dzieje z Zaynem…To jest.
-Niesamowite! Zayn, ona cię lubi! Możesz być tym, kto złamie jej serce!
Zatrzymał się i spojrzał na mnie.
Zayn’s POV
Zatrzymałem się i spojrzałem na niego.
-Naprawdę? Nie wiem, stary…ona naprawdę jest miła i…
-Nie mów mi, że też ją polubiłeś. Jeśli tak, to naprawdę mi przykro, bo będę cię dręczył.
 -To jest problem, Haz. Nie wiesz, co do niej czuje. Lubię ją, nienawidzę jej…sam nie wiem.
-Jest tylko jedna droga aby wszystko dokładnie zobaczyć.
-Co to za rzecz?-zapytałem, bojąc się odpowiedzi.
-Zagramy w „Prawdę czy Wyzwanie” jeszcze raz.
-Harry…ja…
-Zayn. Proszę. Pozwól magii działać.
*
Ronnie’s POV
Chłopcy wrócili o 20:00 ze swoimi napojami.
-Dzięki za przyniesieniu mi kawy.- powiedziałam, siadając obok Louisa. Nie przynieśli mi żadnej kawy.
-Nie ma za co, słonko! – powiedział Niall, wyrzucając swoego milkshake do śmieci.
-Więc zagrajmy w grę, którą nazywam „Wyzwanie czy Wyzwanie” –powiedział Harry. –Ronnie, zacznijmy od ciebie. Wyzwanie czy wyzwanie?
-Ummmm….wyzwanie?
-Lamerskie czy ekstremalne?
-Zaskocz mnie.
-Dobrze. Ekstremalne więc. Zobaczmy…Wyzywam cię…abyś..z kimś się pocałowała NAPRAWDĘ. Wiesz. Z języczkiem. 30 sekund. Ty wybierasz!
Co?! Nie wybiorę!
-Wybierz za mnie Harry.
-Okej…Niall czy Zayn? Dalej Ronnie, wybierz.
Spojrzałam na nich. Super.
-Okej, wybieram Zayna. –powiedziałam-bez obrazy Niall.
-Jest okej-poinformował mnie Niall.
Super. Powiedziałam, wstając z krzesła i podchodząc do Zayna. Spojrzałam mu w oczy.
Położyłam głowę po przeciwnych stronach jego głowy. Odchylił ją i pocałował mnie.
Na początku całowaliśmy się, no wiesz, jak normalni ludzie, kiedy nagle jego język wsunął się w moje usta i pocałunek stał się bardziej erotyczny i mokry.
-25,26..-liczył Harry.
Cholera. Czułam tysiące motylków fruwających w moim brzuchu.
-28…
Wtedy Simon, razem z 4 innymi osobami wszedł do pokoju.
Zayn szybko mnie odepchnął, zanim ktokolwiek zauważył co robiliśmy.
Co do kurwy?
Blondynka podeszła do niego.
-Zaaaaaayyyyynnnnn kooooochaaaaanieee!
Skoczyła na niego, oplotła nogami i namiętnie pocałowała.
O boże. To była jego dziewczyna.
-Perrie Edwards. – Harry wyszeptał do mnie kiedy przytulał Carlonie Flack z XFactor.
Oni wszyscy mieli dziewczyny. Oprócz Nialla!
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa!



poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział 10

Ronnie’s POV
-Złaź mi z drogi Whoran.
Nachylił się i mnie pocałował.
Moje oczy były szeroko otwarte z powodu szoku. COOOO? Czy on jest jakiś nierozwinięty czy co?
Nie ma mowy, że oddam pocałunek. Odepchnęłam go.
-Co do cholery Niall? Co się z Tobą dzieje?- zapytałam wycierając wargi. Nie ma mowy, że zrobił to z własnego zamiaru.
-Co to było?- zapytałam.
Harry pojawił się za drzwiami.
-Nie udawaj jakby Ci się nie podobało. Wiem, że było inaczej.
Cholera. Opanowałam się.
Niall przewrócił oczami i wyszedł z pokoju. Usłyszałam głos Simona wychodzącego z salonu. Zanim się odezwałam, Simon wkroczył do łazienki i skrzyżował dłonie na piersiach.
-Więc słyszałem, że była bójka.
Harry i ja zaczęliśmy się gapić na siebie morderczym wzrokiem i w tym samym czasie zapytaliśmy:
-Powiedziałeś mu? Że niby ja zaczęłam?
-Powiedziałaś mu? Że niby ja zacząłem?
Po chwili ciszy, zapytałam Simona:
-Skąd wiesz?
-Cóż.. TERAZ wiem! Testowałem was, ale oblaliście? Jak przykro.
Wycofał się z łazienki i zatrzasnął drzwi,
-Czy ty nas zamknąłeś?- zaczęłam krzyczeć uderzając drzwi ręką.
-Tak. I dopóki się nie przeprosicie, nie odpuszczę. Macie 2,5 godziny, a jeśli nie to zostajecie tu na zawsze.
-Nie mogę zostać tu na zawsze. Mamy koncert.- wyjęczał Harry.
-Wypróbuj mnie Haroldzie.- Simon zaczął się śmiać, a później usłyszeliśmy odgłos oddalających się kroków.
-CZEKAJ! Gdzie idziesz? Dlaczego mamy 2,5 godziny? SIMON?!- zaczęłam krzyczeć.
-Zjemy coś z chłopcami. Do zobaczenia.
-Wyskoczymy przez okno.
-Czy możesz nie zdradzać im naszych planów ucieczki?- zapytał zdenerwowany Harry.
-Możecie je zdradzać aniołki. Niestety nie będziemy mogli was złapać, ale możecie liczyć na fanów.- zażartował Simon.
-To nie było zabawne Simon. - powiedziałam próbując otworzyć drzwi.
-Zepsujesz klamkę Rnnie. Przestań.
-Do zobaczenia.
Usłyszeliśmy trzaskanie drzwiami w oddali, a później pozostała tylko cisza.
Super.
Pieprzyć Simona.

Harry’s POV

Super. Utknąłem tu z laską z największych koszmarów. Co ja takiego zrobiłem?
-Jestem głodna.- powiedziała i usiadła w rogu łazienki.
-Nie ma problemu. I tak jesteś gruba.
-Nie jestem! Jestem seksowna!- powiedziała patrząc na nogi.
Niestety to była prawda. Była wysportowana. Nienawidziiłem tego.
Mój telefon zadzwonił, a na jego ekranie pojawiło się zdjęcie Caroline.
Odpowiedziałem “Hej kochanie”.
Przewróciła oczami patrząc w ekran. Wtedy uniosła zdziwiona brwi.
-Co robisz skarbie?- zapytała.
Rozmawialiśmy około 5 minut kiedy przerwała nam Ronnie.
-Wiem jak się stąd wydostać.- powiedziała podskakując.
-Oddzwonię za chwilę kochanie.- powiedziałem a Caroline kiwnęła głową.
-Więc jak?- zapytałem Ronnie, chowając iPhone’a z powrotem do kieszeni.
- Wiem jak.
-Nie skaczę przez okno, Ronnie.
-Nie tak idioto. Patrz.
Pokazała mi otwór wentylancyjny.
-Zrobimy to jak w filmach.- potrząsnęła rękami jak podekscytowany dzieciak.
Uśmiechnąłem się.
-Więc kto pierwszy?- zapytałem
-Myślałam, że mógłbyś mnie podsadzić, a wtedy ja pomogłabym Ci wejść.
-Sprawdziłaś czy się zmieścimy?
-Haroldzie Styles czy ty mnie właśnie nazwałeś grubą?
-Tak.
Wyglądała na obrażoną, ale nie dbałem o to. Jak przykro.
Usunąłem platikowe zabezpieczenie i wyciągnąłem ręce by ją podsadzić.
-Trzymaj moją stopę i mnie podnieś.- instruowała mnie.
Zrobiłem jak kazała i po chwili znalazła się w otworze wentylacyjnym.
Nie mogłem się nacieszyć widokiem jej pupy, bo ruszała się szybko jak puma.

Ronnie’s POV

Znaleźliśmy się w ujściu wentylacji. Dzięki Bogu, że było większe niż w filmach i daliśmy radę się tam zmieścić.
-To jest ogromne. Jak w filmach!
-Tak tak. Podaj mi ręce.
POmogłam mu znaleźć się w środku i zaczęliśmy toczyć się po otworze wentylacyjnym.
-Wzięłaś mapę?- zapytałam go.
-Nie. Nie wiedziałem, że mam się troszczyć o wszystko.
-Nieważne Styles. W którą stronę?
- Po prostu trzymajmy się blisko. Coś wymyślimy.- powiedział to w bardzo słodki, ale też niekomfortowy sposób.
Zderzyliśmy się łokciami i wtedy się zatrzymał.
-Myślę, że jesteśmy nad salonem.- powiedział.
Usunął kolejne zabezpieczenie i popatrzył w dół.
-Pudło. Jesteśmy nad sypialnią.
-Dobra. Pospieszmy się. Ktoś może włączyć wentylację.
-Nie pospieszaj mnie Hollywood!
-Przepraszam?
-Przeprosiny przyjęte.
-Ja nie.. Ugh nieważne Potter.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i zaczęłam:
-Słuchaj. Nie odbierz tego w zły sposób, ale przepraszam za uderzenie Cię.
Popatrzył się na mnie zszokowany.
-Proszę, proszę. Księżniczka przyznaje się do wina. Dobra dziewczynka. No i ja przepraszam za... No cóż przepraszam.
-Przyprosiny przyjęte.
-Oooo jak słodko.- usłyszeliśmy jakiś głos.
-Co to było?
Wtedy nie wiem co się działa, ale spadliśmy na łóżko.
Simon wraz z chłopcami stał nad nami.
-Cały hotel słyszał was przez wyjście wentylacyjne. Miło było słuchać wasze przekomarzanie się. Ale przeprosiny przyjęte. Nieważne. Mamy problem i mówię do Ciebie Ronnie. Jesteś zwolniona.

Pieprzyć Simona.

***
Jeju już 10 rozdział. Dziękujemy za wszystkie wejścia i komentarze. Jak podoba się video do SMG?  bo mi bardzo i jestem dumna, że przebiłyśmy rekord VEVO, ale to było do przewidzenia, bo to directioners/ Ewelina

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 9

Harry’s  POV
-Wiesz, że będzie musiał się w końcu do niej odezwać. – Powiedział Zayn nie odrywając wzroku z ekranu swojego Nintendo.
-Jeśli mówisz do mnie, to ja nie zrobię pierwszego kroku. To ona powinna przepraszać, ponieważ ona jest niezrównoważonym dziwadłem który daje w twarz wszystkim ludziom naokoło jakby byli jakimiś muchami czy coś. –Odparłem, patrząc przez okno.
-Cóż, jestem pewna że ona tego nie zrobi. – Stwierdził Niall biorąc kolejny gryz swojej kanapki.
-I ona prawdopodobnie nigdy więcej się do ciebie nie odezwie. – powiedział Liam, jak zwykle grając na swoim IPhonie.
-Myślę, że dam radę z tym żyć. Dziękuje ci bardzo.
Naszą rozmowę przerwał głos.
-Chłopaki! Mówi pilot. Będziemy lądować w Dublinie za 5 minut. Proszę zajmijcie swoje miejsca i zapnijcie pasy. Dziękuje.
Wszyscy mieliśmy dość. Tak jak Ronnie.
Ronnie’s POV
Zrobiłam to, co kazał pilot.
Dlaczego moje życie musi być tak popieprzone? Dlaczego James oszukiwał mnie? Dlaczego pozwoliłam zniszczyć mu moje życie? Dlaczego DO DIABŁA nie zdałam SAT?! No weź! 700 to duża liczba!
Wyłączyłam mojego IPada i spojrzałam przez okno. Dlaczego zgodziłam się niańczyć popieprzone One Direction?! Oni są w tym samym wieku co ja… cóż, Pan Potter jest, reszta jest starsza. Mój tata naprawdę nie wiedział, co robi. Powinnam do niego zadzwonić.  Może lepiej nie, Ronnie. Lepiej nie.
Jęknęłam i wyciągnęłam się. Jęk numer 2 super gwiazdy porno!
Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Co? Nigdy nie słyszeliście kobiecego jęku?
-Ty nie. – odpowiedział Harry.
-Myślałem, że mamy się do niej nie odzywać. –syknął Liam.
-Mogę chyba ją obrażać, co nie?
Niall i Louis się zgodzili. Jak miło.
Zayan nie powiedział niczego. Wydawał się najlepszy z nich wszystkich. Wszystko co o nim myślałam zniknęło kiedy wyszeptał coś do Harrego a on się zaśmiał. Miło Malik, miło.
-Wiesz, może zamiast czepiania się dziewczyn porozmawiasz z tymi świniami na ścianie? Jesteście spokrewnieni, prawda?
Nie mój najlepszy pocisk. Kurde.
Harry spojrzał na mnie i mogłam dostrzec zdegustowanie w jego oczach.
Tak jak Zayna.
Okej, ta cała wojna zaczynała mnie denerwować.
-Powtórz to. – Harry rozpiął swój pas i wstał z miejsca.
Zrobiłam to co on i również wstałam z miejsca.
-Zmuś mnie. – prowokowałam go.
Samolot nagle zaczął lądować a Harry spadł na mnie. Nasze usta były teraz cal od siebie.
Wtedy Simon wszedł do samolotu a jego oczy padły na nas.
-Oh, nie spodziewałem się, że jesteście tak blisko.
-Cóż, psychicznie jesteśmy… - wyjąkałam i próbowałam zepchnąć Harrego ze mnie.
Simon odwrócił się do reszty chłopców i powiedział coś do nich.
-Złaź ze mnie Styles.
-Zmuś mnie. – odpowiedział.
-Dobra. Ale zamierzać kopnąć cię w twoje jaja. Tylko ostrzegam.
-Oh, jestem przerażony
Uderzyłam go tak jak planowałam. Harry zapiszczał jak mała dziewczynka i zturlał się ze mnie. Uśmiechnęłam się i wstałam.
Simon obserwował nas i odezwał się do mnie.
-Słuchaj Ronnie, jeśli lubisz Harrego-
-Nie lubię, zaufaj mi.
-Cóż, jeśli mówisz nie. Nieważne! Kiedy przyjedziemy do hotelu będę musiał upewnić się, że jest on bezpieczny. Chcecie mieć osobne pokoje czy wspólne?
-Osobne! – wszyscy odpowiedzieliśmy chórem.
-Cóż, to nie za dobrze. Został im tylko królewski apartament. Trzy ogromne, podwóje łóżka królewskie, kuchnia, pokój wspólny i ogromny balkon gdzie Zayn może palić.
Hoooola cowboyu! Trzy łóżka? Dla 6 osób?
-Ale Simon.- powiedzieliśmy w tym samym czasie z Liamem.
-Wiesz, że jest nas szóstka? Na trzy łózka? Masz na myśli….Ronnie musi spać z jednym z nas?
-Biorę Louisa! – krzykną Harry.
-Biorę Nialla! – odpowiedział szybko Zayn.
O nie. Utknęła z Liamem.
Pieprzyć go! Ja zabieram łózko. On może spać na kanapie.
-Jest okej, Simon. Liam będzie spał na kanapie.
-CO?! Whooaa zatrzymaj się dziewczynko. Kto tak powiedział? Ja nie biorę kanapy.
-Dobra. Ja wezmę kanapę. Idiota.
Simon uśmiechną się.
-Super! Jedźmy już, samochód czeka.
Spojrzałam na Harrego, który się na mnie gapił.
-Marzysz, aby być na miejscu Liama? – zapytałam sarkastycznie.
-Marzysz, aby być na miejscu Louisa? – odpowiedział szybko.
Pieprzyć go! 4-2 dla nich ! Kurwa kurwa kurwa!
*
Weszliśmy całkowicie bezpiecznie do hotelu. Fani byli na zewnątrz i krzyczeli jak szaleni.
-Boże, te dziewczyny są szalone. – powiedziałam do siebie.
-Zazdrosna? – zapytał mnie Niall.
-Możliwe?
Posłałam mu fałszywy uśmiech i wszyscy zameldowaliśmy się.
Apartament był ogromny! Był tu wielki telewizor, duża kuchnia i troje drzwi do trzech ogromnych sypialni. Każda miała oczywiście osobną łazienkę.
Rzuciłam moją walizkę na łóżko i poszłam rozłożyć moje kosmetyki na toaletce. Sprawdziłam swój wygląd w lustrze.
-Wyglądasz okropnie!
Odwróciłam się twarzą do Nialla.
-Yeah dzięki.
Niall’s POV
Musiałem wcielić nasz plan w życie.
-Powinnaś przeprosić Harrego.
-Raczej nie.
Zastąpiłem jej drogę.
-Odejdź stąd, Whoran. (Horan – nazwisko Nialla, whore – dziwka/szmata. Nasza Ronnie wymyśla słodkie przezwiska J przepraszam,że wcześniej tego nie wyjaśniłam)
I właśnie wtedy, Boże mniej mnie w opiece, pocałowałem ją. Mam jednak nadzieję, że nasz plan złamania jej serca powiedzie się, ponieważ właśnie ją POCAŁOWAŁEM.
Jesteś szczęśliwy Harry?
Pieprzyć go.

 ***
No to zapraszam hahah. Chłopcy są coraz gorsi, aż się boje co będzie dalej. Do następnego tygodnia. / Ola

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 8

Niall’s POV
Chwila, chwila. Coooo? Zayn BŁAGAŁ Simona, żeby ten pozwolił jej być z nami w samolocie?
-Zayn co ty sobie myślałeś? Czy ty jesteś, no nie wiem CAŁKOWICIE POPIEPRZONY? Nie chcemy jej w pobliżu nas!
-To tylko część planu.- powiedział w obonie.
-Ja powinienem ją uwieść.- odpowiedziałem.
-Okej chłopaki. Serio? Walczycie o Ronnie? To suka.
-Kto jest suką?- zapytała Ronnie wychodząc z sypialnii z ogromną walizką od Chanel.
-Ty jesteś!- powiedział Liam.
-Oh, dziękuje.
-Więc jesteśmy gotowi?- zapytał Simon wchodząc do pokoju po raz kolejny.
Wszyscy odpowiedzieliśmy tak.

  Ronnie’s POV
Weszliśmy na prywatne lotnisko około 2. Oczywiście Simon nie mógł przyjsć, bo musiał iść na ważne spotkanie. Spotka się z nami w Dublinie. Nieważne jak okropnie to brzmiało, musiałałm niańczyć chłopców, ponieważ byli idiotyczną paczką dzieciaków.
-Idziesz, Ronnie?- zapytał mnie Harry ze szczytu schodów.
-Jasne, czekaj chwilę.
Potrząsnęłam głową by nadać włosom świeżości i zeszłam ze schodów stojąc twarzą w twarz z Harrym.
-O co Ci chodzi?
-Nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć, Potter.
Z tymi słowami weszliśmy na pokład. Drzwi zamknęły się za nami, a samolot ruszył w powietrze. Wybrałam siedzenie najdalej od nich i wyglądałam przez okno. Kiedy moje oczy powoli się zamykały usłyszałam głos Harry’ego:
-Ej Ronnie! Chcesz zagrać w Prawdę czy wyzwanie? Mamy whisky.

  Harry’s POV
Podążyłem za nią na pokład, a ona wybrała miejsce najdalej od nas.
Uroczo.
Zayn wyciągnął nagle butelkę Jacka Danielsa.
-Upijmy sięęę.-wykrzyknął, potrząsając butelką.
-Mam lepszy pomysł.-  powiedziałem uśmiechając się znacząco. Popatrzyli na mnie jakbym postradał zmysły.
-Ej Ronnie! Chcesz zagrać w Prawdę czy wyzwanie? Mamy whisky.
Uniosła brew.
-Co ty robisz? Nie chcemy jej.- zaczął panikować Niall, ale ona usadowiła się właśnie koło blondyna, na przeciwko mnie.
-Okej.
-Ja nie piję więc zaczynam Harry. Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie stary!
-Wyzywam Cię żebyś powiedział trzy rzeczy o Ronnie.
Popatrzyłem na nią, a ona odwzajemniła spojrzenie.
-No więc.. Jest ugh gorąca.. I ma ładne oczy. I trzecie.. Taka właśnie jest.
Szukałem kolejnej ofiary.
-Louis Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie oczywiście.
-Super. Wyzywam Cię, żebyś całował się z Ronnie.
Moja głowa zwróciła się w stronę Ronnie, której twarz nie wyrażała emocji.
-Mam dziewczynę.-oburzył się Louis.
-Daj spokój. Nie jestem taka zła.- powiedziała Ronnie
Była.
-Właściwie to jesteś księżniczko.- poinformował ją Niall.
-Pieprzyć to Whoran.- powiedziała pokazując środkowy palec.

  Ronnie’s POV
Wstałam i wróciłam na swoje miejsce. Miałam ich dość.
Pieprzyć ich!
Zalogowałam się na Skype i zobaczyłam wiadomość od Mony.
Hey Ronnie. Dlaczego powiedziałaś im wszystkie moje sekrety? Co ja Tobie takiego zrobiłam? Myślałam, że się zmieniłaś od incydentu z Jamesem, jednak wciąż jesteś suką bez serca. To koniec naszej przyjaźni.”
Co? Przeczytałam wiadomość ponownie.
Przecież nic nie zrobiłam.. Harry.
Poczułam skurcz w gardle.
Harry jebany Stylesie rusz swoją pierdoloną dupę i chodź tu TERAZ!
Popatrzył na mnie rozbawiony.
-Wybacz kochanie. Nie jestem zainteresowany.
Wyskoczyłam z mojego fotela i znalazłam się koło niego.
-Kim myślisz, że jesteś? Naopowiadałeś mojej przyjaciółce kłamst.
Uśmiechnął się.
-A jak myślisz, że kim jestem?
Cała moja wściekłość stanęła w płomieniach i wtedy to się stało: Uderzyłam go.
On wstał i mnie odepchnął. Odepchnąłam go i on mnie uderzył.
Uderzył MNIE.
Dziewczynę. On uderzył dziewczynę!
Kiedy chciałam się na niego rzucić, poczułam jedynie silne ramiona dookoła mojej talii odciągające mnie od niego.
Liam i Louis odciągnęli Harry’ego.
-Stary, odpuść. Nie jest tego warta.- powiedział Niall ze swojego siedzenia.
-Jesteś kompletnie popieprzona Ronnie. Naprawdę jesteś.- powiedział Harry, oddychając ciężko, a jego klatka piersiowa podnosiła się i opadała.
-Zayn, puść mnie. Jest w porządku.
Uwolniłam się i przeszłam obok Harry’ego zahaczając ramieniem o jego tors.
-Ojeju, jesteś smutna? Sama to zaczęłaś.
Zatrzymałam się.
-Powiedziałeś Monie kłamstwa. Kłamstwa, przez które straciłam przyjaciółkę... Więc nie zamierzamprzepraszać i udawać, że nic się nie stało. Ja po prostu... Nie chcę nigdy więcej z Tobą rozmawiać.
-Ja też nie chcę Bennet. Uwierz mi.
-Ale wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło? To, że uderzyłeś dziewczynę nawet jeśli to ja zaczęłam. Nie mogę w to uwierzyć. Nie zasługujesz na to co masz.
Z tymi słowami wróciłam na fotel i wysłałam Monie wiadomość.
To nieprawda. Zaufaj mi.”
Rozmawiali o mnie. Łza wypłynęła z mojego oka, a ja szybko ją wytarłam.

  Harry’s POV
Suka... Jest najgorszą dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkałem. Obwinia mnie za to, że dałem jej trochę sentymentalnego gówna... Ci załamani ludzie.
-Czy ty to widziałeś?- zapytał zszokowany Louis.
-Jest jak zwierzę.
-Powinniśmy powiedzieć Simonowi?- zapytał Liam.
-Niee. Mam lepszy pomysł. Doprowadzimy ją do łez. Ciągle mam Jamesa w rękawie.
Uśmiechnęli się i poapatrzyli na nią, a ona na nas. Odwróciliśmy wzrok w tym samym czasie. To będzie długie lato.

  Ronnie’s POV
Uśmiechnęli się i popatrzyliśmy na siebie w tym samym czasie.
To będzie długie lato.

Pieprzyć ich.
***
Już 8 rozdział. Dopiero zaczynałyśmy, a już jest was tak wiele. Dziękujemy za wejścia i komentarze, bo to jest mega zachęcające. Przepraszamy za to, że rozdział jest dzisiaj, a nie wczoraj, ale drobne usterki techniczne. Kochani chcę Was jeszcze zapytać czy chcecie by powstał hashtag na twitterze, dajcie nam znać w komentarzach misie. /Ewelina

poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 7

Ronnie’s POV
Odepchnęłam Harrego jak najdalej ode mnie.
-BOŻE. Jesteś szalony czy coś? – krzyknęłam.
-Wow! Ja tylko chciałem – zaczął się tłumaczyć w chwili kiedy wyrzuciłam papierosa na ziemię i przydeptałam butem.
-Chciałeś ze mną tylko pieprzyć?
-Cóż…
-Jesteście chorzy, ktoś powinien wam o tym powiedzieć.
-Hej, to nie my tutaj jesteśmy posiadaczami karty „NIGDY NIE UPRAWIAŁAM SEKSU”!
-Nie jestem dziewicą! – powiedziałam.
Harry spojrzał na mnie i uśmiechną się. Tak jak robią to inni faceci.
-Boże, nie masz własnego życia. – wymamrotałam i weszłam z powrotem do busa.
***
Ronnie’s POV
Zostałam obudzona prze ochrypły głos.
-Ronnie, obudź się. RONNIE!
-IDŹ SOBIE Harry!- machnęłam ręką w powietrze mając nadzieje, że to go zniechęci i wcisnęłam głowę w poduszkę.
-To nie Harry, to Liam. – powiedział głos.
-Jeszcze gorzej! IDŹ SOBIE!
-Mamy lot za trzy godziny. Wstawaj!
-Zmuś mnie!
-Okej. Harry, dawaj!
-O czym ty mówisz- zaczęłam ale nagle poczułam jak ogromna fala zimnej wody uderza mnie w twarz.
-JA PIERDOLE! Jesteście tak bardzo zjebani! – krzyknęłam i przez przypadek uderzyłam się głową w sufit.
Zaśmiali się.
-Zamknijcie się!
Moja koszulka była prawie tak samo mokra jak włosy.
Zaczęłam przeklinać i weszłam do łazienki.
Harry’s POV
Śmiałem się tak mocno, aż moje dołeczki w policzkach zaczęły boleć.
-Tak czy inaczej zasłużyła na to! – powiedział Liam.
Zgodziłem się z nim skinieniem głowy. Wstałem z pryczy i wciągnąłem koszulę Jack Wills przez głowę. Do tego dodałem szarą marynarkę.
-Um…Liam?- powiedziała Ronnie wychodząc z łazienki.
-Tak, co się-
Ronnie wylała całą szklankę zimnej wody wprost na niego. Niall oczywiście zaczął się śmiać.
-Jesteś szalona, Ronnie! – powiedziałem.
-Hej, to nie ja to zaczęłam, pamiętasz?- broniła się.
Miała na sobie biały top z jakimś nadrukiem, szorty i dżinsową kurtkę.
-Ty naprawdę masz kurtkę, na której NIE MA nadruku amerykańskiej flagi?
-Tak, naprawdę. Ale tak długo jak to sprawia, że czujesz się niekomfortowo jest dobrze.
Uśmiechnęła się i sięgnęła po torebkę ze swojej pryczy.
-Dlaczego nas nienawidzisz? – zapytał Zayn.
-Nie nienawidzę was, chłopaki. Po prostu was nie lubię.
Byliśmy zaskoczeni. Jak ona mogła NIE lubić nas? To znaczy, no weźcie…jesteśmy uroczy.
-Nie ważne, Bennett, nie potrzebujemy abyś TY nas lubiła. – powiedział Niall, zeskakując ze swojej pryczy.
-Oh, to jeszcze lepiej, WHORAN*- odpowiedziała.
Moja szczęka opadła.
-To jest…Horan.
-Wiem.
Jaka suka! Uśmiechnęła się i zapytała.
-Więc… niezręczna cisza. Dlaczego znowu jedziemy na lotnisko? ZNOWU?
-Ponieważ bus ma dziurawą oponę a my nie możemy tracić czasu.
Przewróciła oczami.
-Może opowiesz nam o tym chłopaku James’ie? – powiedziałem i pokazałem jej zdjęcie, na którym ona i ten cały James się całują, które wcześniej dała mi Mona.
Dajcie mi wyjaśnić.
***3 godziny wcześniej***
Zdołałem znaleźć skypa Mony i zadzwonić do niej.
-O mój Boże, Harry Styles dzwoni do mnie na skype! Nie wytrzymam!
-Yeah, więc powiedz mi więcej o James’ie.
-Nie sądzę ,że..
-Mogę tylko powiedzieć, że ona mówi nam wszystko o tobie.
Jej oczy powiększyły się ze zdziwienia.
-Ronnie by tego nie zrobiła…
-Ale zrobiła! Była pijana ostatniej nocy i zdradziła nam kilka twoich gorących sekretów!
-Co…naprawdę?
-Nie jestem kłamcą, Mona.
-Okey. Dobra. Nazywa się James Wilde i żyje w Los Angeles.
-Ma twitter’a?
-Myślę, że tak.
-Dzięki. Słuchaj, po prostu..bądź ostrożny.
Wyłączyłem Skype i wyszukałem go w Google. Znalazłem jego twitter’a i jego pierwsze zdjęcie. UDAŁO SIĘ! Zobaczyłem trzy zdjęcia jego z nią i wydrukowałem je.
***Czas teraźniejszy***
Jej oczy praktycznie wyskoczyły z głowy.
Ronnie’s POV
Harry uśmiechną się do mnie i pomachał zdjęciem z całującym mnie James’em przed moimi oczami.
-Skąd to masz? – zapytałam a łzy popłynęły po moich policzkach.
-Co? Kto to jest? – Zayn zabrał zdjecie z przed mojej twarzy.
-To…nikt. Oddaj mi to.
-Nie! To jesteś ty? Ta blond laska?
-Tak, daj mi to.
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam dosięgnąć zdjęcia.
-Pieprz się, Zayn!
-Będę. – mrugnął do mnie.
-Ty będziesz..co? Dobra..po prostu…dobra.
Odwróciłam się i zobaczyłam Simona patrzącego na mnie.
-Musimy iść. Chłopaki, gotowi? Ronnie?
-Yeah Simon, jestem gotowa.
-Więc idziesz z nami do prywatnego samolotu, prawda?
-Co? – zapytałam.
-Yeah, Zayn błagał nas abyśmy pozwoli Ci iść. I udało mu się!
Ale horror.
-O…okej?
Super. Dwie godziny w samolocie razem z One Direction. Co MOŻE pójść źle?

Pieprz się, Zayn!
***
No i mamy rozdział 7! Z komentarzy widzę, że chyba tylko ja lubię takiego wrednego Harrego hahhaha. 
Jak emocja z zakończenia WWAT? Ostatni uścisk był wspaniały a mowa Liama jeszcze lepsza./Ola