poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział 10

Ronnie’s POV
-Złaź mi z drogi Whoran.
Nachylił się i mnie pocałował.
Moje oczy były szeroko otwarte z powodu szoku. COOOO? Czy on jest jakiś nierozwinięty czy co?
Nie ma mowy, że oddam pocałunek. Odepchnęłam go.
-Co do cholery Niall? Co się z Tobą dzieje?- zapytałam wycierając wargi. Nie ma mowy, że zrobił to z własnego zamiaru.
-Co to było?- zapytałam.
Harry pojawił się za drzwiami.
-Nie udawaj jakby Ci się nie podobało. Wiem, że było inaczej.
Cholera. Opanowałam się.
Niall przewrócił oczami i wyszedł z pokoju. Usłyszałam głos Simona wychodzącego z salonu. Zanim się odezwałam, Simon wkroczył do łazienki i skrzyżował dłonie na piersiach.
-Więc słyszałem, że była bójka.
Harry i ja zaczęliśmy się gapić na siebie morderczym wzrokiem i w tym samym czasie zapytaliśmy:
-Powiedziałeś mu? Że niby ja zaczęłam?
-Powiedziałaś mu? Że niby ja zacząłem?
Po chwili ciszy, zapytałam Simona:
-Skąd wiesz?
-Cóż.. TERAZ wiem! Testowałem was, ale oblaliście? Jak przykro.
Wycofał się z łazienki i zatrzasnął drzwi,
-Czy ty nas zamknąłeś?- zaczęłam krzyczeć uderzając drzwi ręką.
-Tak. I dopóki się nie przeprosicie, nie odpuszczę. Macie 2,5 godziny, a jeśli nie to zostajecie tu na zawsze.
-Nie mogę zostać tu na zawsze. Mamy koncert.- wyjęczał Harry.
-Wypróbuj mnie Haroldzie.- Simon zaczął się śmiać, a później usłyszeliśmy odgłos oddalających się kroków.
-CZEKAJ! Gdzie idziesz? Dlaczego mamy 2,5 godziny? SIMON?!- zaczęłam krzyczeć.
-Zjemy coś z chłopcami. Do zobaczenia.
-Wyskoczymy przez okno.
-Czy możesz nie zdradzać im naszych planów ucieczki?- zapytał zdenerwowany Harry.
-Możecie je zdradzać aniołki. Niestety nie będziemy mogli was złapać, ale możecie liczyć na fanów.- zażartował Simon.
-To nie było zabawne Simon. - powiedziałam próbując otworzyć drzwi.
-Zepsujesz klamkę Rnnie. Przestań.
-Do zobaczenia.
Usłyszeliśmy trzaskanie drzwiami w oddali, a później pozostała tylko cisza.
Super.
Pieprzyć Simona.

Harry’s POV

Super. Utknąłem tu z laską z największych koszmarów. Co ja takiego zrobiłem?
-Jestem głodna.- powiedziała i usiadła w rogu łazienki.
-Nie ma problemu. I tak jesteś gruba.
-Nie jestem! Jestem seksowna!- powiedziała patrząc na nogi.
Niestety to była prawda. Była wysportowana. Nienawidziiłem tego.
Mój telefon zadzwonił, a na jego ekranie pojawiło się zdjęcie Caroline.
Odpowiedziałem “Hej kochanie”.
Przewróciła oczami patrząc w ekran. Wtedy uniosła zdziwiona brwi.
-Co robisz skarbie?- zapytała.
Rozmawialiśmy około 5 minut kiedy przerwała nam Ronnie.
-Wiem jak się stąd wydostać.- powiedziała podskakując.
-Oddzwonię za chwilę kochanie.- powiedziałem a Caroline kiwnęła głową.
-Więc jak?- zapytałem Ronnie, chowając iPhone’a z powrotem do kieszeni.
- Wiem jak.
-Nie skaczę przez okno, Ronnie.
-Nie tak idioto. Patrz.
Pokazała mi otwór wentylancyjny.
-Zrobimy to jak w filmach.- potrząsnęła rękami jak podekscytowany dzieciak.
Uśmiechnąłem się.
-Więc kto pierwszy?- zapytałem
-Myślałam, że mógłbyś mnie podsadzić, a wtedy ja pomogłabym Ci wejść.
-Sprawdziłaś czy się zmieścimy?
-Haroldzie Styles czy ty mnie właśnie nazwałeś grubą?
-Tak.
Wyglądała na obrażoną, ale nie dbałem o to. Jak przykro.
Usunąłem platikowe zabezpieczenie i wyciągnąłem ręce by ją podsadzić.
-Trzymaj moją stopę i mnie podnieś.- instruowała mnie.
Zrobiłem jak kazała i po chwili znalazła się w otworze wentylacyjnym.
Nie mogłem się nacieszyć widokiem jej pupy, bo ruszała się szybko jak puma.

Ronnie’s POV

Znaleźliśmy się w ujściu wentylacji. Dzięki Bogu, że było większe niż w filmach i daliśmy radę się tam zmieścić.
-To jest ogromne. Jak w filmach!
-Tak tak. Podaj mi ręce.
POmogłam mu znaleźć się w środku i zaczęliśmy toczyć się po otworze wentylacyjnym.
-Wzięłaś mapę?- zapytałam go.
-Nie. Nie wiedziałem, że mam się troszczyć o wszystko.
-Nieważne Styles. W którą stronę?
- Po prostu trzymajmy się blisko. Coś wymyślimy.- powiedział to w bardzo słodki, ale też niekomfortowy sposób.
Zderzyliśmy się łokciami i wtedy się zatrzymał.
-Myślę, że jesteśmy nad salonem.- powiedział.
Usunął kolejne zabezpieczenie i popatrzył w dół.
-Pudło. Jesteśmy nad sypialnią.
-Dobra. Pospieszmy się. Ktoś może włączyć wentylację.
-Nie pospieszaj mnie Hollywood!
-Przepraszam?
-Przeprosiny przyjęte.
-Ja nie.. Ugh nieważne Potter.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i zaczęłam:
-Słuchaj. Nie odbierz tego w zły sposób, ale przepraszam za uderzenie Cię.
Popatrzył się na mnie zszokowany.
-Proszę, proszę. Księżniczka przyznaje się do wina. Dobra dziewczynka. No i ja przepraszam za... No cóż przepraszam.
-Przyprosiny przyjęte.
-Oooo jak słodko.- usłyszeliśmy jakiś głos.
-Co to było?
Wtedy nie wiem co się działa, ale spadliśmy na łóżko.
Simon wraz z chłopcami stał nad nami.
-Cały hotel słyszał was przez wyjście wentylacyjne. Miło było słuchać wasze przekomarzanie się. Ale przeprosiny przyjęte. Nieważne. Mamy problem i mówię do Ciebie Ronnie. Jesteś zwolniona.

Pieprzyć Simona.

***
Jeju już 10 rozdział. Dziękujemy za wszystkie wejścia i komentarze. Jak podoba się video do SMG?  bo mi bardzo i jestem dumna, że przebiłyśmy rekord VEVO, ale to było do przewidzenia, bo to directioners/ Ewelina

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 9

Harry’s  POV
-Wiesz, że będzie musiał się w końcu do niej odezwać. – Powiedział Zayn nie odrywając wzroku z ekranu swojego Nintendo.
-Jeśli mówisz do mnie, to ja nie zrobię pierwszego kroku. To ona powinna przepraszać, ponieważ ona jest niezrównoważonym dziwadłem który daje w twarz wszystkim ludziom naokoło jakby byli jakimiś muchami czy coś. –Odparłem, patrząc przez okno.
-Cóż, jestem pewna że ona tego nie zrobi. – Stwierdził Niall biorąc kolejny gryz swojej kanapki.
-I ona prawdopodobnie nigdy więcej się do ciebie nie odezwie. – powiedział Liam, jak zwykle grając na swoim IPhonie.
-Myślę, że dam radę z tym żyć. Dziękuje ci bardzo.
Naszą rozmowę przerwał głos.
-Chłopaki! Mówi pilot. Będziemy lądować w Dublinie za 5 minut. Proszę zajmijcie swoje miejsca i zapnijcie pasy. Dziękuje.
Wszyscy mieliśmy dość. Tak jak Ronnie.
Ronnie’s POV
Zrobiłam to, co kazał pilot.
Dlaczego moje życie musi być tak popieprzone? Dlaczego James oszukiwał mnie? Dlaczego pozwoliłam zniszczyć mu moje życie? Dlaczego DO DIABŁA nie zdałam SAT?! No weź! 700 to duża liczba!
Wyłączyłam mojego IPada i spojrzałam przez okno. Dlaczego zgodziłam się niańczyć popieprzone One Direction?! Oni są w tym samym wieku co ja… cóż, Pan Potter jest, reszta jest starsza. Mój tata naprawdę nie wiedział, co robi. Powinnam do niego zadzwonić.  Może lepiej nie, Ronnie. Lepiej nie.
Jęknęłam i wyciągnęłam się. Jęk numer 2 super gwiazdy porno!
Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Co? Nigdy nie słyszeliście kobiecego jęku?
-Ty nie. – odpowiedział Harry.
-Myślałem, że mamy się do niej nie odzywać. –syknął Liam.
-Mogę chyba ją obrażać, co nie?
Niall i Louis się zgodzili. Jak miło.
Zayan nie powiedział niczego. Wydawał się najlepszy z nich wszystkich. Wszystko co o nim myślałam zniknęło kiedy wyszeptał coś do Harrego a on się zaśmiał. Miło Malik, miło.
-Wiesz, może zamiast czepiania się dziewczyn porozmawiasz z tymi świniami na ścianie? Jesteście spokrewnieni, prawda?
Nie mój najlepszy pocisk. Kurde.
Harry spojrzał na mnie i mogłam dostrzec zdegustowanie w jego oczach.
Tak jak Zayna.
Okej, ta cała wojna zaczynała mnie denerwować.
-Powtórz to. – Harry rozpiął swój pas i wstał z miejsca.
Zrobiłam to co on i również wstałam z miejsca.
-Zmuś mnie. – prowokowałam go.
Samolot nagle zaczął lądować a Harry spadł na mnie. Nasze usta były teraz cal od siebie.
Wtedy Simon wszedł do samolotu a jego oczy padły na nas.
-Oh, nie spodziewałem się, że jesteście tak blisko.
-Cóż, psychicznie jesteśmy… - wyjąkałam i próbowałam zepchnąć Harrego ze mnie.
Simon odwrócił się do reszty chłopców i powiedział coś do nich.
-Złaź ze mnie Styles.
-Zmuś mnie. – odpowiedział.
-Dobra. Ale zamierzać kopnąć cię w twoje jaja. Tylko ostrzegam.
-Oh, jestem przerażony
Uderzyłam go tak jak planowałam. Harry zapiszczał jak mała dziewczynka i zturlał się ze mnie. Uśmiechnęłam się i wstałam.
Simon obserwował nas i odezwał się do mnie.
-Słuchaj Ronnie, jeśli lubisz Harrego-
-Nie lubię, zaufaj mi.
-Cóż, jeśli mówisz nie. Nieważne! Kiedy przyjedziemy do hotelu będę musiał upewnić się, że jest on bezpieczny. Chcecie mieć osobne pokoje czy wspólne?
-Osobne! – wszyscy odpowiedzieliśmy chórem.
-Cóż, to nie za dobrze. Został im tylko królewski apartament. Trzy ogromne, podwóje łóżka królewskie, kuchnia, pokój wspólny i ogromny balkon gdzie Zayn może palić.
Hoooola cowboyu! Trzy łóżka? Dla 6 osób?
-Ale Simon.- powiedzieliśmy w tym samym czasie z Liamem.
-Wiesz, że jest nas szóstka? Na trzy łózka? Masz na myśli….Ronnie musi spać z jednym z nas?
-Biorę Louisa! – krzykną Harry.
-Biorę Nialla! – odpowiedział szybko Zayn.
O nie. Utknęła z Liamem.
Pieprzyć go! Ja zabieram łózko. On może spać na kanapie.
-Jest okej, Simon. Liam będzie spał na kanapie.
-CO?! Whooaa zatrzymaj się dziewczynko. Kto tak powiedział? Ja nie biorę kanapy.
-Dobra. Ja wezmę kanapę. Idiota.
Simon uśmiechną się.
-Super! Jedźmy już, samochód czeka.
Spojrzałam na Harrego, który się na mnie gapił.
-Marzysz, aby być na miejscu Liama? – zapytałam sarkastycznie.
-Marzysz, aby być na miejscu Louisa? – odpowiedział szybko.
Pieprzyć go! 4-2 dla nich ! Kurwa kurwa kurwa!
*
Weszliśmy całkowicie bezpiecznie do hotelu. Fani byli na zewnątrz i krzyczeli jak szaleni.
-Boże, te dziewczyny są szalone. – powiedziałam do siebie.
-Zazdrosna? – zapytał mnie Niall.
-Możliwe?
Posłałam mu fałszywy uśmiech i wszyscy zameldowaliśmy się.
Apartament był ogromny! Był tu wielki telewizor, duża kuchnia i troje drzwi do trzech ogromnych sypialni. Każda miała oczywiście osobną łazienkę.
Rzuciłam moją walizkę na łóżko i poszłam rozłożyć moje kosmetyki na toaletce. Sprawdziłam swój wygląd w lustrze.
-Wyglądasz okropnie!
Odwróciłam się twarzą do Nialla.
-Yeah dzięki.
Niall’s POV
Musiałem wcielić nasz plan w życie.
-Powinnaś przeprosić Harrego.
-Raczej nie.
Zastąpiłem jej drogę.
-Odejdź stąd, Whoran. (Horan – nazwisko Nialla, whore – dziwka/szmata. Nasza Ronnie wymyśla słodkie przezwiska J przepraszam,że wcześniej tego nie wyjaśniłam)
I właśnie wtedy, Boże mniej mnie w opiece, pocałowałem ją. Mam jednak nadzieję, że nasz plan złamania jej serca powiedzie się, ponieważ właśnie ją POCAŁOWAŁEM.
Jesteś szczęśliwy Harry?
Pieprzyć go.

 ***
No to zapraszam hahah. Chłopcy są coraz gorsi, aż się boje co będzie dalej. Do następnego tygodnia. / Ola

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 8

Niall’s POV
Chwila, chwila. Coooo? Zayn BŁAGAŁ Simona, żeby ten pozwolił jej być z nami w samolocie?
-Zayn co ty sobie myślałeś? Czy ty jesteś, no nie wiem CAŁKOWICIE POPIEPRZONY? Nie chcemy jej w pobliżu nas!
-To tylko część planu.- powiedział w obonie.
-Ja powinienem ją uwieść.- odpowiedziałem.
-Okej chłopaki. Serio? Walczycie o Ronnie? To suka.
-Kto jest suką?- zapytała Ronnie wychodząc z sypialnii z ogromną walizką od Chanel.
-Ty jesteś!- powiedział Liam.
-Oh, dziękuje.
-Więc jesteśmy gotowi?- zapytał Simon wchodząc do pokoju po raz kolejny.
Wszyscy odpowiedzieliśmy tak.

  Ronnie’s POV
Weszliśmy na prywatne lotnisko około 2. Oczywiście Simon nie mógł przyjsć, bo musiał iść na ważne spotkanie. Spotka się z nami w Dublinie. Nieważne jak okropnie to brzmiało, musiałałm niańczyć chłopców, ponieważ byli idiotyczną paczką dzieciaków.
-Idziesz, Ronnie?- zapytał mnie Harry ze szczytu schodów.
-Jasne, czekaj chwilę.
Potrząsnęłam głową by nadać włosom świeżości i zeszłam ze schodów stojąc twarzą w twarz z Harrym.
-O co Ci chodzi?
-Nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć, Potter.
Z tymi słowami weszliśmy na pokład. Drzwi zamknęły się za nami, a samolot ruszył w powietrze. Wybrałam siedzenie najdalej od nich i wyglądałam przez okno. Kiedy moje oczy powoli się zamykały usłyszałam głos Harry’ego:
-Ej Ronnie! Chcesz zagrać w Prawdę czy wyzwanie? Mamy whisky.

  Harry’s POV
Podążyłem za nią na pokład, a ona wybrała miejsce najdalej od nas.
Uroczo.
Zayn wyciągnął nagle butelkę Jacka Danielsa.
-Upijmy sięęę.-wykrzyknął, potrząsając butelką.
-Mam lepszy pomysł.-  powiedziałem uśmiechając się znacząco. Popatrzyli na mnie jakbym postradał zmysły.
-Ej Ronnie! Chcesz zagrać w Prawdę czy wyzwanie? Mamy whisky.
Uniosła brew.
-Co ty robisz? Nie chcemy jej.- zaczął panikować Niall, ale ona usadowiła się właśnie koło blondyna, na przeciwko mnie.
-Okej.
-Ja nie piję więc zaczynam Harry. Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie stary!
-Wyzywam Cię żebyś powiedział trzy rzeczy o Ronnie.
Popatrzyłem na nią, a ona odwzajemniła spojrzenie.
-No więc.. Jest ugh gorąca.. I ma ładne oczy. I trzecie.. Taka właśnie jest.
Szukałem kolejnej ofiary.
-Louis Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie oczywiście.
-Super. Wyzywam Cię, żebyś całował się z Ronnie.
Moja głowa zwróciła się w stronę Ronnie, której twarz nie wyrażała emocji.
-Mam dziewczynę.-oburzył się Louis.
-Daj spokój. Nie jestem taka zła.- powiedziała Ronnie
Była.
-Właściwie to jesteś księżniczko.- poinformował ją Niall.
-Pieprzyć to Whoran.- powiedziała pokazując środkowy palec.

  Ronnie’s POV
Wstałam i wróciłam na swoje miejsce. Miałam ich dość.
Pieprzyć ich!
Zalogowałam się na Skype i zobaczyłam wiadomość od Mony.
Hey Ronnie. Dlaczego powiedziałaś im wszystkie moje sekrety? Co ja Tobie takiego zrobiłam? Myślałam, że się zmieniłaś od incydentu z Jamesem, jednak wciąż jesteś suką bez serca. To koniec naszej przyjaźni.”
Co? Przeczytałam wiadomość ponownie.
Przecież nic nie zrobiłam.. Harry.
Poczułam skurcz w gardle.
Harry jebany Stylesie rusz swoją pierdoloną dupę i chodź tu TERAZ!
Popatrzył na mnie rozbawiony.
-Wybacz kochanie. Nie jestem zainteresowany.
Wyskoczyłam z mojego fotela i znalazłam się koło niego.
-Kim myślisz, że jesteś? Naopowiadałeś mojej przyjaciółce kłamst.
Uśmiechnął się.
-A jak myślisz, że kim jestem?
Cała moja wściekłość stanęła w płomieniach i wtedy to się stało: Uderzyłam go.
On wstał i mnie odepchnął. Odepchnąłam go i on mnie uderzył.
Uderzył MNIE.
Dziewczynę. On uderzył dziewczynę!
Kiedy chciałam się na niego rzucić, poczułam jedynie silne ramiona dookoła mojej talii odciągające mnie od niego.
Liam i Louis odciągnęli Harry’ego.
-Stary, odpuść. Nie jest tego warta.- powiedział Niall ze swojego siedzenia.
-Jesteś kompletnie popieprzona Ronnie. Naprawdę jesteś.- powiedział Harry, oddychając ciężko, a jego klatka piersiowa podnosiła się i opadała.
-Zayn, puść mnie. Jest w porządku.
Uwolniłam się i przeszłam obok Harry’ego zahaczając ramieniem o jego tors.
-Ojeju, jesteś smutna? Sama to zaczęłaś.
Zatrzymałam się.
-Powiedziałeś Monie kłamstwa. Kłamstwa, przez które straciłam przyjaciółkę... Więc nie zamierzamprzepraszać i udawać, że nic się nie stało. Ja po prostu... Nie chcę nigdy więcej z Tobą rozmawiać.
-Ja też nie chcę Bennet. Uwierz mi.
-Ale wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło? To, że uderzyłeś dziewczynę nawet jeśli to ja zaczęłam. Nie mogę w to uwierzyć. Nie zasługujesz na to co masz.
Z tymi słowami wróciłam na fotel i wysłałam Monie wiadomość.
To nieprawda. Zaufaj mi.”
Rozmawiali o mnie. Łza wypłynęła z mojego oka, a ja szybko ją wytarłam.

  Harry’s POV
Suka... Jest najgorszą dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkałem. Obwinia mnie za to, że dałem jej trochę sentymentalnego gówna... Ci załamani ludzie.
-Czy ty to widziałeś?- zapytał zszokowany Louis.
-Jest jak zwierzę.
-Powinniśmy powiedzieć Simonowi?- zapytał Liam.
-Niee. Mam lepszy pomysł. Doprowadzimy ją do łez. Ciągle mam Jamesa w rękawie.
Uśmiechnęli się i poapatrzyli na nią, a ona na nas. Odwróciliśmy wzrok w tym samym czasie. To będzie długie lato.

  Ronnie’s POV
Uśmiechnęli się i popatrzyliśmy na siebie w tym samym czasie.
To będzie długie lato.

Pieprzyć ich.
***
Już 8 rozdział. Dopiero zaczynałyśmy, a już jest was tak wiele. Dziękujemy za wejścia i komentarze, bo to jest mega zachęcające. Przepraszamy za to, że rozdział jest dzisiaj, a nie wczoraj, ale drobne usterki techniczne. Kochani chcę Was jeszcze zapytać czy chcecie by powstał hashtag na twitterze, dajcie nam znać w komentarzach misie. /Ewelina

poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 7

Ronnie’s POV
Odepchnęłam Harrego jak najdalej ode mnie.
-BOŻE. Jesteś szalony czy coś? – krzyknęłam.
-Wow! Ja tylko chciałem – zaczął się tłumaczyć w chwili kiedy wyrzuciłam papierosa na ziemię i przydeptałam butem.
-Chciałeś ze mną tylko pieprzyć?
-Cóż…
-Jesteście chorzy, ktoś powinien wam o tym powiedzieć.
-Hej, to nie my tutaj jesteśmy posiadaczami karty „NIGDY NIE UPRAWIAŁAM SEKSU”!
-Nie jestem dziewicą! – powiedziałam.
Harry spojrzał na mnie i uśmiechną się. Tak jak robią to inni faceci.
-Boże, nie masz własnego życia. – wymamrotałam i weszłam z powrotem do busa.
***
Ronnie’s POV
Zostałam obudzona prze ochrypły głos.
-Ronnie, obudź się. RONNIE!
-IDŹ SOBIE Harry!- machnęłam ręką w powietrze mając nadzieje, że to go zniechęci i wcisnęłam głowę w poduszkę.
-To nie Harry, to Liam. – powiedział głos.
-Jeszcze gorzej! IDŹ SOBIE!
-Mamy lot za trzy godziny. Wstawaj!
-Zmuś mnie!
-Okej. Harry, dawaj!
-O czym ty mówisz- zaczęłam ale nagle poczułam jak ogromna fala zimnej wody uderza mnie w twarz.
-JA PIERDOLE! Jesteście tak bardzo zjebani! – krzyknęłam i przez przypadek uderzyłam się głową w sufit.
Zaśmiali się.
-Zamknijcie się!
Moja koszulka była prawie tak samo mokra jak włosy.
Zaczęłam przeklinać i weszłam do łazienki.
Harry’s POV
Śmiałem się tak mocno, aż moje dołeczki w policzkach zaczęły boleć.
-Tak czy inaczej zasłużyła na to! – powiedział Liam.
Zgodziłem się z nim skinieniem głowy. Wstałem z pryczy i wciągnąłem koszulę Jack Wills przez głowę. Do tego dodałem szarą marynarkę.
-Um…Liam?- powiedziała Ronnie wychodząc z łazienki.
-Tak, co się-
Ronnie wylała całą szklankę zimnej wody wprost na niego. Niall oczywiście zaczął się śmiać.
-Jesteś szalona, Ronnie! – powiedziałem.
-Hej, to nie ja to zaczęłam, pamiętasz?- broniła się.
Miała na sobie biały top z jakimś nadrukiem, szorty i dżinsową kurtkę.
-Ty naprawdę masz kurtkę, na której NIE MA nadruku amerykańskiej flagi?
-Tak, naprawdę. Ale tak długo jak to sprawia, że czujesz się niekomfortowo jest dobrze.
Uśmiechnęła się i sięgnęła po torebkę ze swojej pryczy.
-Dlaczego nas nienawidzisz? – zapytał Zayn.
-Nie nienawidzę was, chłopaki. Po prostu was nie lubię.
Byliśmy zaskoczeni. Jak ona mogła NIE lubić nas? To znaczy, no weźcie…jesteśmy uroczy.
-Nie ważne, Bennett, nie potrzebujemy abyś TY nas lubiła. – powiedział Niall, zeskakując ze swojej pryczy.
-Oh, to jeszcze lepiej, WHORAN*- odpowiedziała.
Moja szczęka opadła.
-To jest…Horan.
-Wiem.
Jaka suka! Uśmiechnęła się i zapytała.
-Więc… niezręczna cisza. Dlaczego znowu jedziemy na lotnisko? ZNOWU?
-Ponieważ bus ma dziurawą oponę a my nie możemy tracić czasu.
Przewróciła oczami.
-Może opowiesz nam o tym chłopaku James’ie? – powiedziałem i pokazałem jej zdjęcie, na którym ona i ten cały James się całują, które wcześniej dała mi Mona.
Dajcie mi wyjaśnić.
***3 godziny wcześniej***
Zdołałem znaleźć skypa Mony i zadzwonić do niej.
-O mój Boże, Harry Styles dzwoni do mnie na skype! Nie wytrzymam!
-Yeah, więc powiedz mi więcej o James’ie.
-Nie sądzę ,że..
-Mogę tylko powiedzieć, że ona mówi nam wszystko o tobie.
Jej oczy powiększyły się ze zdziwienia.
-Ronnie by tego nie zrobiła…
-Ale zrobiła! Była pijana ostatniej nocy i zdradziła nam kilka twoich gorących sekretów!
-Co…naprawdę?
-Nie jestem kłamcą, Mona.
-Okey. Dobra. Nazywa się James Wilde i żyje w Los Angeles.
-Ma twitter’a?
-Myślę, że tak.
-Dzięki. Słuchaj, po prostu..bądź ostrożny.
Wyłączyłem Skype i wyszukałem go w Google. Znalazłem jego twitter’a i jego pierwsze zdjęcie. UDAŁO SIĘ! Zobaczyłem trzy zdjęcia jego z nią i wydrukowałem je.
***Czas teraźniejszy***
Jej oczy praktycznie wyskoczyły z głowy.
Ronnie’s POV
Harry uśmiechną się do mnie i pomachał zdjęciem z całującym mnie James’em przed moimi oczami.
-Skąd to masz? – zapytałam a łzy popłynęły po moich policzkach.
-Co? Kto to jest? – Zayn zabrał zdjecie z przed mojej twarzy.
-To…nikt. Oddaj mi to.
-Nie! To jesteś ty? Ta blond laska?
-Tak, daj mi to.
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam dosięgnąć zdjęcia.
-Pieprz się, Zayn!
-Będę. – mrugnął do mnie.
-Ty będziesz..co? Dobra..po prostu…dobra.
Odwróciłam się i zobaczyłam Simona patrzącego na mnie.
-Musimy iść. Chłopaki, gotowi? Ronnie?
-Yeah Simon, jestem gotowa.
-Więc idziesz z nami do prywatnego samolotu, prawda?
-Co? – zapytałam.
-Yeah, Zayn błagał nas abyśmy pozwoli Ci iść. I udało mu się!
Ale horror.
-O…okej?
Super. Dwie godziny w samolocie razem z One Direction. Co MOŻE pójść źle?

Pieprz się, Zayn!
***
No i mamy rozdział 7! Z komentarzy widzę, że chyba tylko ja lubię takiego wrednego Harrego hahhaha. 
Jak emocja z zakończenia WWAT? Ostatni uścisk był wspaniały a mowa Liama jeszcze lepsza./Ola

poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział 6

Ronnie’s POV

Natychmiast odsunęłam usta od Nialla.
Pieprzyć kierowcę!
-Okay. To się nigdy nie zdarzyło.-powiedziałam patrząc na Niala.
Wszyscy zareagowali milczeniem, oprócz Harry’ego, który przejechał językiem po wargach. Wtedy uśmiechnął się głupowato i powiedział:
-Cóż, to nie tak, że chciałaś się z nim całować, czy coś, prawda?
Taaaa. Proszę mi wybaczyć jeśli jestem normalną nastolatką z buzującymi hormonami, która nie pieprzyła się z nikim od dłuższego czasu.
Na szczęście nikt nie zwrócił na to uwagi, oprócz Liama.
-Cholera. Ronnie miała nadzieję na należytą pieszczotę od Niallera.
-Co dzieje się w busie... Zostaje w busie.- powiedziałam, wychodząc z pokoju.

  Niall’s POV

-No więc.. Jak było? Podobało Ci się?- zapytał Harry kiedy tylko Ronnie opuściła pomieszczenie.
-Oh, Haz. Nasze usta ledwie się dotknęły, a ja nic z nią nie chcę. To suka.
-Ale zawsze dobra na szybki numerek.*- powiedział Zayn
-Jest wredna.
-Chłopaki. Zdajecie sobie sprawę, że ciągle stoimy w miejscu? Idę pogadać z kierowcą.- Louis odpowiedział i oddalił się w stronę kierowcy.
-Musimy to zrobić. Lepiej się przyłóż Niall... Zagrasz w pierwszym akcie.
-Okay.- zgodziłem się
Zaczął się czas gry.

  Ronnie’s POV
Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i spojrzałam na zegar. Była 3 nad ranem, a na dworze ciągle było ciemno.
Kiedy upewniłam się, że nikt nie patrzy, wyciągnęłam papierosa Lucky Strike z torby i włożyłam go do ust.
-Gdzie jest zapalniczka?
Odnalazłam zgubę i wpakowałam ją do kieszeni. Spojrzałam na papierosa ponownie.
-Jesteście idealni, chłopcy. Żeby było wiadome, gadam z fajkami. Głośno. Nieźle Ronnie. Super. Teraz gadam sama do siebie.
Zamknęłam usta i przeczesałam włosy ręką. Z powrotem weszłam do kuchni.
-Wybierasz się gdzieś, blondie?- zapytał mnie ochrypły głos, a trzy głowy odwróciły się w moją stronę.

  Liam’s POV
Rozmawialiśmy o głupich rzeczach kiedy Louis wrócił od kierowcy.
-Więc, co się dzieje z busem?- spytałem nerwowo
-Coś z oponą. Mamy kapcia.
-Więc niech ją ktoś wymieni.- powiedział Harry.
-Taa, znaczy podnieśmy parutonowy bus i zmieńmy oponę.- zaproponował sarkastycznie Zayn.
Harry przewrócił oczami kiedy kierowca wtrącił się do rozmowy.
-Zadzwoniłem do Simona. Jest w drodze z serwisem napraw. Spędzamy tu noc.
-Świetnie. Co teraz? Jak dostaniemy się na lotnisko?- zapytał znudzony Niall.
-Nie wiem jak wy chłopaki, ale ja idę się przespać.- kierowca o imieniu Tom powiedział, odwracając się i zmierzając w stronę, z której przyszedł.
Prawie niezauważona Ronnie przemknęła przez kuchnię.
-Wybierasz się gdzieś, blondie?- zapytał Harry
Wszyscy się odwróciliśmy, z wyjątkiem Nialla
-Idę zaczerpnąć świeżego powietrza.
-Z dymkiem?- zapytał Zayn.
-Taa. Jakiś problem?
-Miałabyś coś przeciwko żebym się dołączył?  
Spokojnie, Z. Spokojnie. Próbujesz flirtować z laską, której nienawidzimy i, która nas nienawidzi. Super.
-Jak chcesz.- to były jedyne słowa, które powiedziała przed wyjściem z busa.

Ronnie’s POV
Wyszłam z busa widząc przed sobą jedynie ciemność. Świerszcze śpiewały, a świeży europejski wiatr rozwiał mi włosy.
Wyjęłam zapalniczkę i odpaliłam papierosa. Zaciągnęłam się. Tego mi było trzeba.
Zimna ręka przebiegła po mojej talii. Nie widziałam do kogo należała, przez ciemność
Pieprzyć ciemność.
W końcu zobaczyłam Zayna uśmiechającego się głupowato i wpatrującego się na mnie.
-Vas happening?
-Coo?
-Nieważne. Jesteś na straconej pozycji.
-Jak wolisz.
Staliśmy chwilę w ciszy kiedy piątka chłopaków wyszła z busu, zaczerpując chłodnego powietrza.
-Ugh, możecie palić gdzie indziej?
-Nie.- zaśmiałam się wciągając dym do płuc.
-Myślałem, że chcesz odejść.- powiedział Liam.
-Chcę, ale nie mogę.
-No więc Ronnie, kiedy straciłaś dziewictwo?- zapytał mnie nagle Harry.
Popatrzyłam na niego zszokowana.
- Jesteś naćpany?
-Jesteś nieśmiała?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
Jaki był wynik? Ah tak. 3-2 dla nich. Kurwa.
-Wciąż jestem dziewicą.- powiedziałam.
Tylko żartowałam. Na nieszczęście nie zobaczyłam ich min. Jedyne co poczułam to ręka na mojej talii i para ust dotykających płatek moich uszu.

Niestety nie widziałam, kto to był.

***
Już 6 rozdział. Dopiero zaczęłyśmy, a już jest was tak wiele. Dziękujemy za każde wejście i komentarz. To komentarze nadają sens temu co robimy. Do zobaczenia w poniedziałek./Ewelina

środa, 24 września 2014

Rozdział 5

Liam’s POV
Byliśmy w kuchni, pożerając pizze kiedy nagle bus zaczął się ruszać. Boże. Właśnie jechaliśmy w kierunku Irladnii. DUBLIN. Niall ciągle gadał jak pyszna jest pizza kiedy wszedł Harry.
-Chłopaki. MAM. WSPANIAŁE. WIEŚCI.
Siadł obok Louisa i wziął kawałek pizzy.
-Mam doskonały plan na Ronnie.
-Nie poznaje Cię, stary…- powiedział Zayn i podrapał się w tył swojej głowy. – Myślałem, że mieliśmy być po prostu dla niej wredni…
-Ona jest wredna dla NAS! – musiałem mu o tym przypomnieć. Byłem zły.
-MY nie zrobiliśmy jej nic złego…- powiedział Niall – Czas ZEMSTY!
-Agent Boobear melduje się na posterunek!
-Dobrze Boo. Złamiemy jej serce.
-Jak na to wpadłeś? – zapytałem.
-Więc rozmawiałem z jej przyjaciółką na skype, nie pytaj jak. Po prostu dowiedziałem się, że jest wrażliwa na imię James i zaczyna płakać przez piosenkę Ushera „Without You”.
-Oi- westchną Niall.
-Więc…wchodzicie w to?
-Jestem za. – powiedziałem.
-Dopisz mnie- Louisowi również spodobał się pomysł Hazzy.
-Ja też. Dobra. – zgodzili się Niall i Zayn.
Wielki uśmiech pojawił się na twarzy Harrego.
-Zaczynamy operację ZR!
-ZR? – zapytałem.
-Zniszczyć Ronnie.
-Okey.
Uśmiechnąłem się i sięgnąłem po następny kawałek pizzy.
ZACZYNAMY GRĘ.
***
Ronnie’s  POV
Nie mogłam w to uwierzyć. Jak Mona mogła mi to zrobić? Niech się pieprzy! Dla mnie jest już martwa. Wtargnęłam do kuchni i jak zwykle nastała cisza.
-O boże. Znowu rozmawialiście o mnie?
Uśmiechnęli się głupio  a Niall wymamrotał coś na mój temat.
-Może – powiedział Zayn.
Wzięłam od nich kawałek pizzy.
-Więc…- powiedział Harry z tym swoim ochrypłym głosem.
Pieprzyć jego ochrypły głos! Ugh.
-Chodźmy się upić, co wy na to?
Pieprz się Mona!
-Jak? – zapytał Zayn.
Zaśmiałam się.
-Jak słodko. Jesteście tylko grzecznymi chłopcami, czyż nie?
-Zagramy w prawdę i wyzwanie. Z EKSTREMALNYMI zadaniami. Jeśli odmówisz wykonania zadania pijesz shota wódki. Kiedy butelka jest pusta musisz zrobić wszystkie swoje zadania. O, jeszcze musisz wypić shota kiedy wiemy, że kłamiesz. – Wyjaśnił Harry.
-Kiedy ta gówniana gra się kończy?
-Kiedy jesteś tak pijany, że nie możesz zobaczyć swoich dłoni. Ja nie piję. Będę tylko robić zadania i odpowiadał na pytania. Louis, będziesz mi pomagać.
-Dlaczego ja?!
-Ponieważ oni będą robić zboczone rzeczy a my mamy dziewczyny!
-Ej, my też mamy dziewczyny! –powiedział Zayn.
-Tylko Niall jest singlem. I Ronnie. – powiedział Harry poruszając brwiami.
Louis zaczął śpiewać.
-Ronnie i Niall całują się na drzewie. CAŁUJĄ SIĘ.
Harry zaśmiał się. Frajer.
-Jesteś do bani! – powiedziałam wstając z kanapy i kiedy chciałam wyminąć Nialla bus niespodziewanie się zatrzymał a moje usta uderzyły w jego.

Pieprzyć busy.

***
No, zaczyna się robić ciekawie :D Coraz bardziej podoba mi się wredny Harry, hahah. Dobra, przechodzę do najważniejszej sprawy. DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZA PONAD 1000 WEJŚĆ. TO NIESAMOWITE, BYŁYŚMY BARDZO ZASKOCZONE ALE PO PROSTU
DZIĘKUJEMY KAŻDEJ OSOBIE KTÓRA TU ZAJRZAŁA - JESTEŚ KOCHANA ♥
Dziękujemy również za wszystkie miłe komentarze. Teraz zobaczyłam jakie to ważne. Bardzo motywuje, Cieszę się, że doceniacie naszą pracę. Nasze problemy, o których wspominała Ewelina pod poprzednią notką są prawie rozwiązane. Następny rozdział pojawi się w poniedziałek./ Ola

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 4

Ronnie’s POV

-Czy wy oczekujecie, że będę spać tutaj? W tym...CHLEWIE.- zapytałam obrzydzona.
-Niestety nie chcemy, żebyś spała z nami, ale... Tak. Tak, musisz księżkniczko.- Zayn powiedział i rozejrzał się dookoła busa. Była tu sala z grami, dwie łazienki i wszędzie walały się brudne ubrania
Skarpety na łóżkach. Koszulki na podłodze, bokserki w kuchni i spodnie na każdym kroku, a nawet parę staników.
-Ugh, nienawidzę tego.- powiedziałam wspinając się na łóżko jakieś 6 stóp nad ziemią.
-My też Cię kochamy.- odpowiedział Louis
Otworzyłam torebkę od Prady i wyjęłam iPada. Wrzeszcie. Mona była dostępna.
Nacisnęłam na jej imię i jej twarz pojawiła się na ekranie. W Los Angeles była noc.
-Hej suko. Co słychać?- zapytałam ściągając na siebie uwagę wszystkich.
-Do kogo mówisz?- zainteresował się Harry.
-Nie twoja sprawa, Styles!
-OMG Ron! Czy to był ten Harry Styles?- pisnęła Mona wytrzeszczając oczy.
-Taa. Trzymaj się. Będę za chwilę.- powiedziałam idąc w stronę łazienki.
Kiedy wróciłam iPada tam nie było

  Harry’s POV
-Będę za chwilę.
I już jej nie było. Zabrałem jej iPada i spojrzałem na twarz przyjaciołki Ronnie.
Piękna.
-Hej!- zawołałem, zasuwając zasłonę przed łóżkiem.
-OMG, Ty jesteś Harry Styles!
Uśmiechnąłem się głupawo.
-Tak. Jedyny i niepowtarzalny!
-Czy Ronnie zrobiła coś głupiego?
-Myślę, że szybszym pytaniem będzie czy nie zrobiła nic głupiego.
Zaśmiałem się, a ona mi zawtórowała.
-Przepraszam za nią. Ona potrafi być miła kiedy jest... Zmęczona
-Oh, naprawdę?- zapytałem.
-Tak, serio. I jest miła kiedy się upije. Zapewne przyklei się do pierwszej osoby, którą zobaczy. Jeśli tak zrobi, powstrzymaj ją.
-Powstrzymam.
-Mówię serio, Harry!
-Ja też. Tylko dlaczego ona taka jest?
-Jaka jest?
-No niemiła.
-Oh. Nie mogę powiedzieć.
-Proszę.
-No dobra. Dwa miesiące temu umawiała się z takim facetem. James’em. Złamał jej serce. Płakała przez miesiąc. Wtedy zaczęła brać, chodzić na imprezy i się upijać. Prawie trafiła na odwyk. Chciała się nawet zabić.
-Chciała się zabić?
-Tak. Dlatego właśnie zawaliła SAT. Dostała ok. 700 punktów. Kiedy słyszy imię “James” coś w niej pęka. Od tamtego czasu nie płacze.
-A wiesz, że Liam i Niall mają na drugie imię James, prawda?
-Tak. Jeszcze jedna sprawa. Jeśli któryś z was złamie jej serce.. Zapewne odejdzie i zacznie słuchać wszystkich piosenek emo o zerwaniach.
Podniosłem brew. Szach-mat Ronnie Benett!! Dzięki Mona.
-Cholera. Moi lokatorzy wrócili. Muszę lecieć i nieważne co, nie pozwól jej słyszeć Without You Davida Guetty.
-Jasne. Dobranoc.
Rozłączyła się. Otworzyłem zasłony żeby spojrzeć na okropną twarz Ronnie wpatrującą się we mnie.
-Mój iPad, proszę!- powiedziała zdenerwowana.

-Jasne. Szukałem Nialla. No wiesz. Nialla JAMESA Horana

  Ronnie’s POV
James. O matko. W moich oczach pojawiły się łzy kiedy Harry powiedział:
-No wiesz. Słuchałem właśnie tej piosenkę.. Nie pamiętam tytułu. Szła jakoś tak “I can’t win, I can’t reign, I will never win this game..”
-Przestań.
-Oh, znasz tytuł?
-To...To Without you Ushera i Davida Guetty.
-Dzięki. Jesteś super!
Oddał mi iPada
-Oh, i tak w ogóle to przekaż podziękowania Monie. Narazie.

O mój Boże.
Ukryłam twarz w dłoniach, przeklinając Mone. I moje życie. I Skype.

Pieprzyć Skype.


***




Wiem, że kolejny rozdział pojawił się bardzo szybko, ale mamy małe problemy, o które nie musicie się martwić. Byłoby mi bardzo bardzo miło gdyby ktoś szanował naszą pracę komentując. Wiem, że to widzisz więc SKOMENTUJ! Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał i poprawił pierwszy szary jesienny dzień./ Ewelina