Ronnie’s POV
Super. Byłam zamknięta z jednym z One pieprzonych Direction
w pieprzonej windzie na Bóg wie na jak kurwa długo!
-Nie panikujmy… - Liam powiedział, starając się nas
uspokoić.
-Cholera! –powiedział Niall.
-Co? Boisz się zwykłej windy? – zapytałam.
-On ma klaustrofobie, idiotko. – Zayn zaczą bronić Nialla.
Oh. Cholera. Przepraszam.
Pieprzona zepsuta winda!
Zayn i Niall usiedli. Tak samo jak Liam, Louis i Harry. Nie
mogę siąść na podłodze tak jak oni z rękami na kolanach. Mam sukienkę. Ale te obcasy mnie zabijają! Zdjęłam je i
usiadłam.
-Hej, słyszeliście o mnie i Caroline? – Harry zaczą nową
rozmowę.
-Tak. Masz ją gdzieś.
-Tak!
-Ale za to masz nową, gorszą. – powiedział Niall.
Coooooo? Czy on mówił o mnie? Oh, zaczynasz ze złą osobą,
kutasie.
-O co ci chodzi? – zapytał Harry.
-Ty i Ronnie? Jesteście tak jakby parą teraz? – widać, że
Zayn się zainteresował.
Niall wywrocił oczami.
-Um, tak. – powiedział Harry.
-Mój punkt. – Niall zwrócił się patrząc na Louisa.
A co ze mną?
-Co? Pokazała ci cycki a ty na to poleciałeś?
To było TO!
Skoczyłam na kolana Harrego, plecami do Nialla i Zayna i
zaczęłam namiętnie całować się z Harrym.
Nie miał nic przeciwko.
Perwer!
Zaczą lizać moją dolną wargę a ja natychmiast wpuściłam jego
język do środka. Pocałunek stawał się naprawdę głęboki, jego ręce były na całym
moim ciele.
-Okej, to jest obrzydliwe- powiedział Liam i odciągnął mnie
od chłopaka.
-Co kurwa stary? – zaprotestowałam.
-Nie wszyscy z nas chcą to słyszeć- powiedział Niall.
Posłałam mu zabójcze spojrzenie. Odpowiedział na nie. Ale ja
znam to spojrzenie. W jego oczach widać
było seks. Cholera. Cholera.Cholera. Nie mogłam odwrócić wzroku. Uśmiechną się
tajemniczo i jedyne o czym myślałam, to to jak bardzo chce się z nim pieprzyć.
Cholera.
Usiadłam obok Harrego i wciąż patrzyłam się na Harrego.
Niall’s POV
Definitywnie miałem najbardziej seksowny kontakt wzrokowy z
Ronnie. Cholera. Gdyby nie chłopcy już dawno , na pewno pieprzylibyśmy się w
tej windzie. Ale…ona jest z Harrym, prawda? Nieważne. Muszę ją przeprosić.
Jeśli tylko moglibyśmy wrócić do przyjaciół z korzyściami. Podobało mi się to.
Ronnie’s POV
Nasz kontak wzrokowy został przerwany przez ruszając windę.
-Whoa! Jeszcze jedna sekunda i mógłbym kroić tą napiętą
atmosferę nożem – Louis powiedział przytulając Simona który stał krok od windy.
Harry owinął ramię wokół mojej talii i tak wyszliśmy z
hotelu prosto do auta.
-Nie musisz tego robić nigdy więcej. – powiedziałam.
-Okej.
Uśmiechną się i pocałował mnie w policzek.
-Nieważne, Styles.
Nie wiem jak, dlaczego ani kiedy ale Niall niespodziewanie
siadł obok mnie. Był po mojej prawej stronie a Zayn zajmował miejsce po lewej.
Poczułam ciężar na swoim udzie i zobaczyłam, że to był Niall.
-Przepraszam Ronnie.
Spojrzałam na niego.
-Dlaczego? – prawie wyszeptałam.
-No wiecz…za złamanie układu. I za bycie dupkiem.
Uśmiechnąłam się a on zbliżył się do mnie. Nareszcie nasze
usta się spotkały i poczułam motylki w brzuchu. To było złe!
Pociągnęłam go za jego marynarkę i położyłam na podłodze w
samochodzie, tak, ze nikt nie mógł nas zobaczyć. Znaczy, Zayn mógł. Nieważne.
Nie obchodził mnie. A może jednak? Byłam bardzo niestała w moich uczuciach co
do niego. I moich uczuć co do Nialla. I moich uczuć do Harrego. Cholera! Moje
życie jest popieprzone. Chciałam rozpiąć jego spodnie ale on zabram moją rękę i
zaśmiał się.
-Co robisz?- powiedział kiedy wstalismy.
-Sorki.
Dotarliśmy do restauracji a gorąca kelnerka, którą obczajał
Harry zaprowadziła mnie, Harrego, Nialla i Zayna do stolika numer 7.
-Coś do picia?
Wszyscy zamówili francuskie wino a ja wodę gazowaną.
-Okej. Porozmiawiajmy o planach w Paryżu. – powedział Simon.
-Disneylaaand! – Lousi krzyknął i przybił piątkę z Niallem.
-Okej, jutro pójdziemy do Disneylandu. Potem co? Przed próbą
Harry i Ronnie mogą pójść na lody. Plan randki nadal jest aktualny.
Harry kiwną głową i wypił swoje wino.
Poczułam delikatne uderzenie w swoją stopę. Rozejrzałam się
i dostrzegłam Nialla który głową pokazywał drogę do łazienki. Kiwnęłam głową i
wstałam.
-Idę do toalety – kiedy mijałam Nialla puściłam mu oczko.
Niall’s POV
Wstałem kiedy Ronnie zniknęła.
-Gdzie idziesz? – zapytał mnie Simon.
-Umm…muszę do kogoś zadzwonić.
Wstałem i opuściłem ich. Szukałem jej w damskiej ubikacji.
Nie było jej tam. Serio? W męskim kiblu? Nieważne. Zobaczyłem ją na zlewie
machającą nogami.
-W końcu. – powiedziała. Podszedłem bliżej i kiedy nasze
usta się spotkały obieła mnie nogami w pasie.
-Dlaczego chciałe zerwać układ? – zapytała mnie całując moją
szyje.
-To nieistotne. Dlaczego zdradzasz Harrego?
-Nie zdradzam go.
Odepchnęła go.
-Um…nie jesteście jakby…razem?
-Nie.
-Nie baw się nim, Ronnie.
-Dlaczego wciąż prowadzimy tą rozmowę?
Spojrzałem na nią.
-Po prostu chce wiedzieć!
-Nie krzycz na mnie Niall.
Zeskoczyła ze zlewu, prawie przewracając się na obcasach.
Obiąłem ją ramieniem.
-Dzięki. – powiedziała strząsając moją rękę.
-Teraz stąd odejdziesz?
Odwróciła się i stanęła w ciszy. Wtedy mnie pocałowała.
Podniosłem jej sukienkę, kiedy ktoś wszedł. Harry.
Harry’s POV
Niall zniknął.
-Czy Niall i Ronnie są razem? – zapytał mnie Simon.
-Nie. Nie. Nie ma mowy.
A może to było możliwe? Znaczy, teraz ja miałem układ z
Ronnie, prawda? Nie mogła mnie zdradzać i pieprzyć się z Niallem za moimi
plecami! Nie ma mowy!
-Pójde sprawdzić, czy wszystko okej.
Wstałem i pobiegłem do męskiej ubikacji. Przysięgam, Ronnie
Bennet, że jeśli znajdę cię z Niallem uczynię twoje życie piekłem na ziemi. Nie
jestem cholerną zabawką! Popchnąłem drzwi i niespodzianka! Ronnie i Niall
całowali się ! Jesteś martwa.
Ronnie’s POV
Harry spojrzał na mnie kiedy poprawiałam swoje włosy i
opuszczałam sukienkę.
-Co do kurwy Ronnie? – powiedział.
-Nie ciśnij się tak, stary. – odezwał się Niall.
-Zamknij się!
-Dlaczego on jest zły? Przecież mówiłaś że nie jesteście
razem!
Niall też był wkurzony. Tak jak Harry. Okej, nie wyjdę z tej
sytuacji spokojnie.
-Mieliśmy układ, Ronnie. – powiedział Harry.
-Układ? Jak…nasz układ? – Niall zapytał.
-Ja…
-Nie wierzę ci! Jesteś suką! Bawiłaś się nami na raz! – Harry
krzyczał.
-Niall…Harry…- zaczęłam.
-To koniec! Z… czymkolwiek to było! – Niall wykrzyczał i
wyszedł z łazienki.
-Myślałem, że jesteś inna. Ale jesteś tą samą dziewczyną,
którą spotkałem poraz pierwszy.
I on również opuścił łazienkę.
***
Usiadłam na krześle z wielką kulą w brzuchu. Harry i Niall nie
patrzyli na mnie. Nie mogłam się rozpłakać tutaj. Nie ma mowy. Zamówiliśmy
jedzenie i jedliśmy w ciszy.
-Dlaczego jesteście tacy cisi? –Simon zapytał pytając o
rachunek.
-Bez powodu. – Harry wyszeptał.
-Zazwyczaj jesteście tutaj najgłośniejszym stolikiem.
-Zazwyczaj jemy bez Ronnie. – odezwał się Niall.
Nie mogę w to uwierzyć!
-Ronnie jest teraz częścią naszej rodziny. Jakieś problemy?
Ta sama, gorąca kelnerka przyniosła rachunek.
-Coś na deser?
-A jesteś w menu? – Zapytał Zayn.
Naprawdę? To najgorszy podryw na świecie.
-Nie. Ale mogę dać ci mój numer.
Mrugnęła i zapisała mu jego numer na chusteczce. Klasyk.
-Możemy już iść?
***
Simon pomachał do nas kiedy wsiadał do swojej limuzyny.
Super.
Po prostu…Super.
Było bardzo dużo osób w pierwszej windzie więc tylko Liam,
Zayn i Louis się zmieścili. Oczywiście. Muszę spędzić 30 sekund zamknięta w
następnej windzie z Harrym i Niallem.
Idealnie.
Weszliśmy do windy i nacisnęłam guzik 9 piętra. Zaczeliśmy
się podnosić, ale Karma to suka, winda zatrzymała się i światła zgasły.
Ty chyba MUSISZ sobie kurwa żartować.
Pieprzone zepsute windy.