poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział 6

Ronnie’s POV

Natychmiast odsunęłam usta od Nialla.
Pieprzyć kierowcę!
-Okay. To się nigdy nie zdarzyło.-powiedziałam patrząc na Niala.
Wszyscy zareagowali milczeniem, oprócz Harry’ego, który przejechał językiem po wargach. Wtedy uśmiechnął się głupowato i powiedział:
-Cóż, to nie tak, że chciałaś się z nim całować, czy coś, prawda?
Taaaa. Proszę mi wybaczyć jeśli jestem normalną nastolatką z buzującymi hormonami, która nie pieprzyła się z nikim od dłuższego czasu.
Na szczęście nikt nie zwrócił na to uwagi, oprócz Liama.
-Cholera. Ronnie miała nadzieję na należytą pieszczotę od Niallera.
-Co dzieje się w busie... Zostaje w busie.- powiedziałam, wychodząc z pokoju.

  Niall’s POV

-No więc.. Jak było? Podobało Ci się?- zapytał Harry kiedy tylko Ronnie opuściła pomieszczenie.
-Oh, Haz. Nasze usta ledwie się dotknęły, a ja nic z nią nie chcę. To suka.
-Ale zawsze dobra na szybki numerek.*- powiedział Zayn
-Jest wredna.
-Chłopaki. Zdajecie sobie sprawę, że ciągle stoimy w miejscu? Idę pogadać z kierowcą.- Louis odpowiedział i oddalił się w stronę kierowcy.
-Musimy to zrobić. Lepiej się przyłóż Niall... Zagrasz w pierwszym akcie.
-Okay.- zgodziłem się
Zaczął się czas gry.

  Ronnie’s POV
Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i spojrzałam na zegar. Była 3 nad ranem, a na dworze ciągle było ciemno.
Kiedy upewniłam się, że nikt nie patrzy, wyciągnęłam papierosa Lucky Strike z torby i włożyłam go do ust.
-Gdzie jest zapalniczka?
Odnalazłam zgubę i wpakowałam ją do kieszeni. Spojrzałam na papierosa ponownie.
-Jesteście idealni, chłopcy. Żeby było wiadome, gadam z fajkami. Głośno. Nieźle Ronnie. Super. Teraz gadam sama do siebie.
Zamknęłam usta i przeczesałam włosy ręką. Z powrotem weszłam do kuchni.
-Wybierasz się gdzieś, blondie?- zapytał mnie ochrypły głos, a trzy głowy odwróciły się w moją stronę.

  Liam’s POV
Rozmawialiśmy o głupich rzeczach kiedy Louis wrócił od kierowcy.
-Więc, co się dzieje z busem?- spytałem nerwowo
-Coś z oponą. Mamy kapcia.
-Więc niech ją ktoś wymieni.- powiedział Harry.
-Taa, znaczy podnieśmy parutonowy bus i zmieńmy oponę.- zaproponował sarkastycznie Zayn.
Harry przewrócił oczami kiedy kierowca wtrącił się do rozmowy.
-Zadzwoniłem do Simona. Jest w drodze z serwisem napraw. Spędzamy tu noc.
-Świetnie. Co teraz? Jak dostaniemy się na lotnisko?- zapytał znudzony Niall.
-Nie wiem jak wy chłopaki, ale ja idę się przespać.- kierowca o imieniu Tom powiedział, odwracając się i zmierzając w stronę, z której przyszedł.
Prawie niezauważona Ronnie przemknęła przez kuchnię.
-Wybierasz się gdzieś, blondie?- zapytał Harry
Wszyscy się odwróciliśmy, z wyjątkiem Nialla
-Idę zaczerpnąć świeżego powietrza.
-Z dymkiem?- zapytał Zayn.
-Taa. Jakiś problem?
-Miałabyś coś przeciwko żebym się dołączył?  
Spokojnie, Z. Spokojnie. Próbujesz flirtować z laską, której nienawidzimy i, która nas nienawidzi. Super.
-Jak chcesz.- to były jedyne słowa, które powiedziała przed wyjściem z busa.

Ronnie’s POV
Wyszłam z busa widząc przed sobą jedynie ciemność. Świerszcze śpiewały, a świeży europejski wiatr rozwiał mi włosy.
Wyjęłam zapalniczkę i odpaliłam papierosa. Zaciągnęłam się. Tego mi było trzeba.
Zimna ręka przebiegła po mojej talii. Nie widziałam do kogo należała, przez ciemność
Pieprzyć ciemność.
W końcu zobaczyłam Zayna uśmiechającego się głupowato i wpatrującego się na mnie.
-Vas happening?
-Coo?
-Nieważne. Jesteś na straconej pozycji.
-Jak wolisz.
Staliśmy chwilę w ciszy kiedy piątka chłopaków wyszła z busu, zaczerpując chłodnego powietrza.
-Ugh, możecie palić gdzie indziej?
-Nie.- zaśmiałam się wciągając dym do płuc.
-Myślałem, że chcesz odejść.- powiedział Liam.
-Chcę, ale nie mogę.
-No więc Ronnie, kiedy straciłaś dziewictwo?- zapytał mnie nagle Harry.
Popatrzyłam na niego zszokowana.
- Jesteś naćpany?
-Jesteś nieśmiała?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
Jaki był wynik? Ah tak. 3-2 dla nich. Kurwa.
-Wciąż jestem dziewicą.- powiedziałam.
Tylko żartowałam. Na nieszczęście nie zobaczyłam ich min. Jedyne co poczułam to ręka na mojej talii i para ust dotykających płatek moich uszu.

Niestety nie widziałam, kto to był.

***
Już 6 rozdział. Dopiero zaczęłyśmy, a już jest was tak wiele. Dziękujemy za każde wejście i komentarz. To komentarze nadają sens temu co robimy. Do zobaczenia w poniedziałek./Ewelina

środa, 24 września 2014

Rozdział 5

Liam’s POV
Byliśmy w kuchni, pożerając pizze kiedy nagle bus zaczął się ruszać. Boże. Właśnie jechaliśmy w kierunku Irladnii. DUBLIN. Niall ciągle gadał jak pyszna jest pizza kiedy wszedł Harry.
-Chłopaki. MAM. WSPANIAŁE. WIEŚCI.
Siadł obok Louisa i wziął kawałek pizzy.
-Mam doskonały plan na Ronnie.
-Nie poznaje Cię, stary…- powiedział Zayn i podrapał się w tył swojej głowy. – Myślałem, że mieliśmy być po prostu dla niej wredni…
-Ona jest wredna dla NAS! – musiałem mu o tym przypomnieć. Byłem zły.
-MY nie zrobiliśmy jej nic złego…- powiedział Niall – Czas ZEMSTY!
-Agent Boobear melduje się na posterunek!
-Dobrze Boo. Złamiemy jej serce.
-Jak na to wpadłeś? – zapytałem.
-Więc rozmawiałem z jej przyjaciółką na skype, nie pytaj jak. Po prostu dowiedziałem się, że jest wrażliwa na imię James i zaczyna płakać przez piosenkę Ushera „Without You”.
-Oi- westchną Niall.
-Więc…wchodzicie w to?
-Jestem za. – powiedziałem.
-Dopisz mnie- Louisowi również spodobał się pomysł Hazzy.
-Ja też. Dobra. – zgodzili się Niall i Zayn.
Wielki uśmiech pojawił się na twarzy Harrego.
-Zaczynamy operację ZR!
-ZR? – zapytałem.
-Zniszczyć Ronnie.
-Okey.
Uśmiechnąłem się i sięgnąłem po następny kawałek pizzy.
ZACZYNAMY GRĘ.
***
Ronnie’s  POV
Nie mogłam w to uwierzyć. Jak Mona mogła mi to zrobić? Niech się pieprzy! Dla mnie jest już martwa. Wtargnęłam do kuchni i jak zwykle nastała cisza.
-O boże. Znowu rozmawialiście o mnie?
Uśmiechnęli się głupio  a Niall wymamrotał coś na mój temat.
-Może – powiedział Zayn.
Wzięłam od nich kawałek pizzy.
-Więc…- powiedział Harry z tym swoim ochrypłym głosem.
Pieprzyć jego ochrypły głos! Ugh.
-Chodźmy się upić, co wy na to?
Pieprz się Mona!
-Jak? – zapytał Zayn.
Zaśmiałam się.
-Jak słodko. Jesteście tylko grzecznymi chłopcami, czyż nie?
-Zagramy w prawdę i wyzwanie. Z EKSTREMALNYMI zadaniami. Jeśli odmówisz wykonania zadania pijesz shota wódki. Kiedy butelka jest pusta musisz zrobić wszystkie swoje zadania. O, jeszcze musisz wypić shota kiedy wiemy, że kłamiesz. – Wyjaśnił Harry.
-Kiedy ta gówniana gra się kończy?
-Kiedy jesteś tak pijany, że nie możesz zobaczyć swoich dłoni. Ja nie piję. Będę tylko robić zadania i odpowiadał na pytania. Louis, będziesz mi pomagać.
-Dlaczego ja?!
-Ponieważ oni będą robić zboczone rzeczy a my mamy dziewczyny!
-Ej, my też mamy dziewczyny! –powiedział Zayn.
-Tylko Niall jest singlem. I Ronnie. – powiedział Harry poruszając brwiami.
Louis zaczął śpiewać.
-Ronnie i Niall całują się na drzewie. CAŁUJĄ SIĘ.
Harry zaśmiał się. Frajer.
-Jesteś do bani! – powiedziałam wstając z kanapy i kiedy chciałam wyminąć Nialla bus niespodziewanie się zatrzymał a moje usta uderzyły w jego.

Pieprzyć busy.

***
No, zaczyna się robić ciekawie :D Coraz bardziej podoba mi się wredny Harry, hahah. Dobra, przechodzę do najważniejszej sprawy. DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM ZA PONAD 1000 WEJŚĆ. TO NIESAMOWITE, BYŁYŚMY BARDZO ZASKOCZONE ALE PO PROSTU
DZIĘKUJEMY KAŻDEJ OSOBIE KTÓRA TU ZAJRZAŁA - JESTEŚ KOCHANA ♥
Dziękujemy również za wszystkie miłe komentarze. Teraz zobaczyłam jakie to ważne. Bardzo motywuje, Cieszę się, że doceniacie naszą pracę. Nasze problemy, o których wspominała Ewelina pod poprzednią notką są prawie rozwiązane. Następny rozdział pojawi się w poniedziałek./ Ola

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 4

Ronnie’s POV

-Czy wy oczekujecie, że będę spać tutaj? W tym...CHLEWIE.- zapytałam obrzydzona.
-Niestety nie chcemy, żebyś spała z nami, ale... Tak. Tak, musisz księżkniczko.- Zayn powiedział i rozejrzał się dookoła busa. Była tu sala z grami, dwie łazienki i wszędzie walały się brudne ubrania
Skarpety na łóżkach. Koszulki na podłodze, bokserki w kuchni i spodnie na każdym kroku, a nawet parę staników.
-Ugh, nienawidzę tego.- powiedziałam wspinając się na łóżko jakieś 6 stóp nad ziemią.
-My też Cię kochamy.- odpowiedział Louis
Otworzyłam torebkę od Prady i wyjęłam iPada. Wrzeszcie. Mona była dostępna.
Nacisnęłam na jej imię i jej twarz pojawiła się na ekranie. W Los Angeles była noc.
-Hej suko. Co słychać?- zapytałam ściągając na siebie uwagę wszystkich.
-Do kogo mówisz?- zainteresował się Harry.
-Nie twoja sprawa, Styles!
-OMG Ron! Czy to był ten Harry Styles?- pisnęła Mona wytrzeszczając oczy.
-Taa. Trzymaj się. Będę za chwilę.- powiedziałam idąc w stronę łazienki.
Kiedy wróciłam iPada tam nie było

  Harry’s POV
-Będę za chwilę.
I już jej nie było. Zabrałem jej iPada i spojrzałem na twarz przyjaciołki Ronnie.
Piękna.
-Hej!- zawołałem, zasuwając zasłonę przed łóżkiem.
-OMG, Ty jesteś Harry Styles!
Uśmiechnąłem się głupawo.
-Tak. Jedyny i niepowtarzalny!
-Czy Ronnie zrobiła coś głupiego?
-Myślę, że szybszym pytaniem będzie czy nie zrobiła nic głupiego.
Zaśmiałem się, a ona mi zawtórowała.
-Przepraszam za nią. Ona potrafi być miła kiedy jest... Zmęczona
-Oh, naprawdę?- zapytałem.
-Tak, serio. I jest miła kiedy się upije. Zapewne przyklei się do pierwszej osoby, którą zobaczy. Jeśli tak zrobi, powstrzymaj ją.
-Powstrzymam.
-Mówię serio, Harry!
-Ja też. Tylko dlaczego ona taka jest?
-Jaka jest?
-No niemiła.
-Oh. Nie mogę powiedzieć.
-Proszę.
-No dobra. Dwa miesiące temu umawiała się z takim facetem. James’em. Złamał jej serce. Płakała przez miesiąc. Wtedy zaczęła brać, chodzić na imprezy i się upijać. Prawie trafiła na odwyk. Chciała się nawet zabić.
-Chciała się zabić?
-Tak. Dlatego właśnie zawaliła SAT. Dostała ok. 700 punktów. Kiedy słyszy imię “James” coś w niej pęka. Od tamtego czasu nie płacze.
-A wiesz, że Liam i Niall mają na drugie imię James, prawda?
-Tak. Jeszcze jedna sprawa. Jeśli któryś z was złamie jej serce.. Zapewne odejdzie i zacznie słuchać wszystkich piosenek emo o zerwaniach.
Podniosłem brew. Szach-mat Ronnie Benett!! Dzięki Mona.
-Cholera. Moi lokatorzy wrócili. Muszę lecieć i nieważne co, nie pozwól jej słyszeć Without You Davida Guetty.
-Jasne. Dobranoc.
Rozłączyła się. Otworzyłem zasłony żeby spojrzeć na okropną twarz Ronnie wpatrującą się we mnie.
-Mój iPad, proszę!- powiedziała zdenerwowana.

-Jasne. Szukałem Nialla. No wiesz. Nialla JAMESA Horana

  Ronnie’s POV
James. O matko. W moich oczach pojawiły się łzy kiedy Harry powiedział:
-No wiesz. Słuchałem właśnie tej piosenkę.. Nie pamiętam tytułu. Szła jakoś tak “I can’t win, I can’t reign, I will never win this game..”
-Przestań.
-Oh, znasz tytuł?
-To...To Without you Ushera i Davida Guetty.
-Dzięki. Jesteś super!
Oddał mi iPada
-Oh, i tak w ogóle to przekaż podziękowania Monie. Narazie.

O mój Boże.
Ukryłam twarz w dłoniach, przeklinając Mone. I moje życie. I Skype.

Pieprzyć Skype.


***




Wiem, że kolejny rozdział pojawił się bardzo szybko, ale mamy małe problemy, o które nie musicie się martwić. Byłoby mi bardzo bardzo miło gdyby ktoś szanował naszą pracę komentując. Wiem, że to widzisz więc SKOMENTUJ! Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał i poprawił pierwszy szary jesienny dzień./ Ewelina

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 3

Ronnie’s POV
-Będziemy lądować za 30 minut!- powiedział głos z głośników. Bardzo irytujący głos.
-W końcu!- powiedziałam, rozciągając moje ręce, wydając przy tym jęk godny gwiazdy porno. Dobra. Znowu się zaczyna.
Zayn’s POV
-W końcu!- powiedziała Ronnie.
Później wszyscy usłyszeliśmy najgorętszy jęk pod słońcem. Naprawdę, POD ŚŁOŃCEM. Nasze głowy odwróciły się w stronę Ronnie. Kurwa. Mógłbym przysiąść, że chłopakom też to się podobało. Ale ja miałem Perrie. Ona była gorąca jak piekło. Tak jak Ronnie. Jeszcze gorzej.
Harry spojrzał na mnie i zapytał
-Słyszałeś to?
-Tak.  – powiedziałem zszokowany.
-Ona jest gwiazdą porno! –Niall zaczął się śmiać.
-Ona jest idiotką. –dorzucił Liam.
-Wiesz, że Cię słyszę, prawda?
Ronnie stała koło Nialla pytając stewardese o drogę do łazienki.
-Wiesz, w którą stronę jest toaleta? Słodki pysiu? – Harry zapytał ją.
-Nie nazywaj mnie tak.
-To wiesz czy nie?
-Nie, proszę, oświeć mnie.
-W JEDNĄ STRONĘ! *
Podniosła brwi.
-Wiesz w jaki sposób pięciu gejów przechodzi przez ulicę? – zapytała go, zniżając się dzięki czemu byli na tym samym poziomie.
-Jak? – zapytał Niall.
-W JEDNĄ STRONĘ.
Ronnie’s POV
PUNKT! Zaniemówili. 1-0 dla mnie! Poszłam szczęśliwy krokiem do łazienki i umyłam zęby.
Liam’s POV
-Jesteś do bani! – Krzyknął Harry, kiedy Ronnie zniknęła w toalecie.
-Działa mi na nerwy. – powiedział Zayn.
-Wiem. Dlaczego po prostu Paul nie może się nami zająć?
-On jest naszym ochroniarzem. I Simon powiedział nie.  – wytłumaczył Louis.
-Mówiłem wam chłopaki – Wszystko co mówi Simon jest święte! – zaśmiał się Niall.
-No to co z nią zrobimy? – zapytałem.
-Najlepiej przelećmy ją. – zażartował Harry. Chociaż wiedziałem, że głęboko w sercu miał to na myśli.
-Możemy ją zwolnić.
Wszyscy spojrzeliśmy na Zayna. Wow. Dobry pomysł.
-Nieźle Z! Możemy ją wkurzać dopóki się nie zamknie! MOŻEMY ją uciszyć! – powiedział Harry mierzwiąc swojego niewidzialnego wąsa.
- A jeśli wkurzanie jej i uczynienie jej życia piekłem nie zadziała??
-Ugh, dziękujemy za Twój optymizm Li! – wysyczał Niall.
-Plan B. – wyszeptał poważnie Harry.
-Na czym polega plan B, Hazza? Harry pośpiesz się, ona tu idzie!
-Boobaer, Nialler, Li, Z. Słuchajcie uważnie. Złamiemy jej serce.
Ronnie’s POV
Założyłam spodenki i spuściłam wodę. Umyłam jeszcze ręce i wyszłam z łazienki. Zanim weszłam do pierwszej klasy minęłam starszą kobietę, biznesmena i matkę z piątka dzieci. Kiedy wróciłam na swoje miejsce chłopcy przestali szeptać. Super. Gadali o mnie. Cóż, możecie pocałować mnie w dupe, One Direction.
-Gadaliście o moim tyłku?- zapytałam, siadając koło Liama.
-Nie schlebiaj sobie – powiedział Liam przewracając oczami.
-Wiesz, że jeśli będziesz tak ciągle robić, mam na myśli przewracanie oczami to tak ci zostanie? A wtedy bądź pewny – zrobię ci zdjęcie i ustawię sobie na tapetę. – zaśmiałam się.
-Jesteś suką! – odpowiedział tylko.
-Cóż, to jest nas dwóch.
PUNKT! 2-0 dla mamy!
-Dlaczego jesteś taka niegrzeczna? –Zapytał mnie Niall, siadając na miejscu Liama.
-Nie wiem, o czym mówisz.
Wow. To powinno być moje motto.
-Nic ci przecież nie zrobiliśmy! Byliśmy mili od samego początku!
-Po prostu myślę, że jesteście dupkami. A tak poza tym – to Liam zaczął.
-Co?! – Liam naskoczył na mnie. – To TY powiedziałaś, że jestem kutasem!
-Ponieważ powiedziałeś, że jestem jedyną laską, która was nie lubi! Ja tylko powiedziałam, że nie chciałam tej pracy! Więc przestań się tłumaczyć! Ja NIGDY nie zmienię zdania.
Wrócił na swoje miejsce w kompletnej ciszy.
-Lądujemy za pięć minut, proszę wróć na miejsce i przygotuj się. Jest słonecznie.
Przewróciłam oczami. WIELKI. Powtarzam, WIELKI błąd.
- Zostanie Ci tak, jeśli będziesz tak robić. I zrobię Ci zdjęcie! – powiedział Liam nienaturalnie wysokim głosem.
-Przestań się na mnie patrzeć, Payne.
-Przestań oddychać tym samym powietrzem co ja, Bennett.
O.Mój.Boże. 2-1. Nie jest dobrze, Ronnie. Nie jest dobrze.
-Nieważne. – powiedziałam, patrząc przez okno. – Gdzie się zatrzymamy? – zapytałam.
-Więc, nie wiem jak ty, ale MY zatrzymujemy się w NASZYM mieszkaniu w Londynie. – odpowiedział Harry.
-Idę z wami.
-Nie, nie idziesz.
-Jestem waszą niańką!
-Pieprzyć niańki. – wkurzył się Zayn.
Pieprzyć niańki! Zgadzam się z nim! Ugh, pieprzyć to też…
***
Harry’s POV
-W Londynie jest zimno. – Powiedziała Ronnie i założyła swoją czarną, skórzaną kurtkę z wizerunkiem amerykańskiej flagi. Wtedy popatrzyła się na mnie swoimi niebieskimi oczami. Dlaczego Caroline nie zadzwoniła do mnie? Kurwa, zadzwonię do niej później.
Minivan zatrzymał się przed nami, przed tym jak się rozejrzeliśmy i praktycznie wskoczyliśmy do niego.
Simon i kierowca był z przodu. Louis, Liam i ja siedzieliśmy w środku a Zayn, Ronnie i Niall z tyłu. Współczułem ich. Ronnie to suka. Ta z tych irytujących suk.
Ronnie’s POV
Siedziałam pomiędzy Zaynem i Niallem, obserwując ogromną dżunglę Harrego, którą on potocznie nazywał włosami.
-Zmiana planów, chłopcy. Macie być w Dublinie za dwa dni, więc jedziemy prosto do tour busa. Nie ma zatrzymywania się w mieszkaniu, jasne?
Wszyscy się zgodziliśmy.
-Jeszcze jedna rzecz. Nie dołączę do was w tour busie, ale mój samochód będzie za wami jechał. A i Ronnie zajmie jedno wolne łóżko na górze.
Wszyscy od razu zaczęliśmy się kłócić.
-CHŁOPAKI! Musimy to zrobić. Jej ojciec, John Bennett jest moim najlepszym przyjacielem od czasów szkoły średniej. Zapytał mnie, czy mogę zaoferować jej jakąś prace i się zgodziłem. Więc, ona jest waszą opiekunką i nawet jeśli ma tylko prawie 19 lat MUSICIE ją szanować i traktować jak rodzinę. Oblała testy SAT i będzie się uczyć przez całe wakacje, aż do egzaminu poprawkowego. Do tego czasu macie szanować jej zdanie. Związki są dozwolone.
-To nie jest przypadek, Si- Harry powiedział.
-Jestem dla Ciebie za dobra, Styles.
-Chciałabyś.
Cholera! 2-2! Kurwa!
-Ale..- zaczeli Liam i Zayn.
-KONIEC DYSKUSJI. Jasne?
-Tak – odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
-Super. Wszystkie wasze rzeczy są przeniesione do busu, więc wy musicie jedynie wyjść stąd i starać się nie pozabijać nożami. Jesteśmy tu, PROSZĘ, zachowujcie się. Miałem na myśli Ciebie Louis!
Louis zaśmiał się i puścił mu oczko. Dupek.
-Muszę siku! – oznajmił wszystkim Niall.
-Ugh! Niall! To obrzydliwe!
-Nie jesteś moim szefem! – powiedział.
-Jestem twoją niańką! Więc ZAMKNIJ SIĘ!
Mam nadzieję, że nie będą się tak zachowywać przez następne trzy miesiąc, możliwe lata, dopóki nie ukończę college’u, czego, jestem pewna, nie zrobię. Pieprzyć SAT. Pieprzyć College!
A i do tego wszystkiego:
Pieprzyć pracę niańki!

 ***
Witam :D Jak możecie zauważyć mamy szablon. Piękny, cudowny szablon który wykonała dla nas @ayejusteen za co po prostu nie wiem, jak dziękować. Uratowałaś nas, nie żartuje. To jest dokładnie to, o czym myślałyśmy. Jest delikatny, ma śliczne kolory i zdjęcia. Naprawdę nie wiem, jak Ci dziękować. 

Co do notki, to jakoś lubię te rozdział. Proszę o komentarze, odkąd zaczęłyśmy prowadzić bloga zobaczyłyśmy jakie to ważne. Jest prawie 500 wejść i nic? Szkoda. Jeszcze raz OGROMNE DZIĘKUJE DLA @ayejusteen . Według mnie, naprawdę dziewczyna ma talent./ Ola.




poniedziałek, 15 września 2014

Rozdział 2

Ronnie’s POV

Pożegnałam się z tatą i wciąż na kacu, przeszłam z bagażem przez podwójne drzwi ogromnego lotniska LAX.
Okay, Ronnie. Przygotuj się na najgorsze trzy miesiące życia, z One PIEPRZONYM Direction. Powiedziałam do siebie w myślach wchodząc przez bramki, zostawiając bagaż. Pokazałam bilet ochroniarzom do Londynu gdzie miałam spotkać chłopców, jechać z nimi w trasę i ich niańczyć. Tak. Osiemnastolatka opiekunka będzie opiekować się osiemnastolatkami. Czy to nie zabawne?
Weszłam na pokład pierwszej klasy. Było całkiem miło.
Usiadłam na siedzeniu i zapięłam pasy bezpieczeństwa. Moje słuchawki uprawiały dziki seks w kieszeniu więc byłam zbyt zajęta rozplątywaniem ich żeby zauważyć, że One Direction pojawili się w samolocie.
Pieprzyć samoloty!
Wyjrzałam przez okrągłe okienko i zobaczyłam jak wchodzą na podkład, z prowadzącym ich Simonem.
-Hej, Ronnie. -Simon się przywitał.- Chłopcy, to wasza nowa opiekunka, Ronnie... Ronnie, to jest Zayn, Louis, Niall, Liam i Harry.
Nałożyłam na twarz mój fałszywy uśmiech i uścisnęłam ich ręce.
-Więc kto usiądzie koło niej?
-Ja. -zgłosił się Liam.
-Oh, ten przyjacielski.- Simon powiedział.
Świetnie. Mona umrze.
-Więc, jak to się stało, że skończyłaś z nami?- Liam się zaśmiał.
-Nie zabawne, kolego i zaufaj mi, NIE CHCĘ tej pracy.
-Oh, jesteś pierwsza.
Taaaa... Ten przyjacielski. Co jeszcze modest?
-Jesteś zarozumiały.- powiedziałam
-Co?
-Słyszałeś.

  Liam’s POV

-Jesteś niemiła.
-Dzięki.
Cóż, wydaje się być miła. Tak. Dołączyłem do rozmowy z chłopcami na messengerze.

LiamP: Jest okropna.
HarryStyles: Jest wybuchowa.
NiallNandos: Tak, jest bardzo wysportowana. Wybuchowa, znaczy.
LouCarrots: Nie jest okropna.
LiamP: A rozmawiałeś z nią? Nie wydaje mi się.
HarryStyles: Wyluzuj, stary. Jest cholernie atrakcyjna.
LiamP: Tak, pewnie pozwoli Ci się puknąć.
HarryStyles: Serio?
NiallNandos: Chłopcy.
LouCarrots: Co?
NiallNandos: Co się dzieje z Zaynem?
ZaynSexGodMalik: Siedzę obok Ciebie, Niall.
NiallNandos: OMFG Zayn Javadd Malik! Przestań jeść moje marchewki!
LouCarrots: MARCHEWKI! Halo, nadchodzę!
Wszyscy się wylogowali.
Louis odpiął pasy i pobiegł do Zayna, jedzącego marchewkę.
Liam, tak?”
Ronnie przetarła oczy. Seksowna poranna chrypa. Cholera. Ale mam Danielle i ją bardzo kocham.
-Tak, a co?
-Twoi przyjaciele to geje.
Popatrzyłem na Louisa, który dzielił się marchewką z Harrym.
-Larry Stylinson.- odparłem- Oni po prostu kochają jeść marchewki.
Poparzyła na mnie i po chwili zaniosła się śmiechem.
-Zdajesz sobie sprawę z tego co właśnie powiedziałeś?
-Co?
-Marchewka, to jakaś metafora kutasa?
Oniemiałem. Była zdemoralizowana. Jest w ogóle takie słowo? Cóż, witamy serdecznie panienkę Harry Styles.
-Tak jakby, ale nie miałem tego na myśli.- odpowiedziałem.
-Oczywiście, że nie miałeś, nic się nie stało.
Sarkazm. Nienawidzę tego.
Stewardessa położyła kartę menu na stolik.
-Chcecie coś zjeść.- zapytała.- To za darmo.
-Tak..- Ronnie zaczęła
-Biorę wszystko!- wykrzyknął Niall
-Ej!- Ronnie zawołała odpinając pas bezpieczeństwa i przecisnęła się koło mnie tak, że jej piersi otarły się o moją klatkę piersiową. Pobiegła w stronę Nialla za kartą menu. Czy to źle, że się podnieciłem? Chyba tak.
-Hej, blondie! Wiesz, że nie jesteś sam na tym pieprzonym pokładzie!
Niall popatrzył na nią zszokowany.

  Niall’s POV
  
Kim ona jest? Kim ona myśli, że jest mówiąc mi, że mam NIE jeść mojego jedzenia? Mówiąc mi, że nie jestem sam na pokładzie? Dzięki, kapitanie OCZYWISTOŚĆ.
-Taaaaaa? Wiem. Problem BLONDIE?- naskoczyłem na nią. Też była blondynką.
Usiadła z powrotem mamrocząc coś. Zapewne coś o mnie.
-Tak, w ogóle to fajne cycki, Ronnie. - Zayn zagadał.
Popatrzyła na niego zdegustowana.
-Zboczeniec.
-Hej, on nie jest tym kto uważa marchewkę za kutasa.- odparł Liam.
-Coooo?- Louis usiadł na przeciwko nas. Harry zaczął się śmiać.
-Cóż moi przyjaciele nie są gejami.
-Oni nie są gejami!- Liam powiedział denerwując się. On nigdy się nie denerwował. Ta dziewczyna była zdumiewająca.
-Masz jakieś pojęcie, kim jesteśmy?- naskoczył Harry.
-Taa. Jesteście ‘ONE ERECTION’.

  Liam’s POV
-Przepraszam? - zapytałem słysząc słowo erekcja.
- Wybaczam Ci.
-Ekhem.- stewardessa odchrząknęła.- Ktokolwiek?
-Oh.- jęknąłem.- Ale żenująco.
-Poproszę babeczki z truskawkami.- powiedziała Ronnie podnosząc się z miejsca. Podała kobiecie banknot dzięsięcio-dollarowy zabierając trzy muffiny.
Harry klepnął ją szybko, a ona od razu się odwróciła.
-Czy ty mnie właśnie klepnąłeś w TYŁEK?- zapytała wściekła.
-Oh. Jesteś dziewicą.- odparł
-Niezły żart, stary.
-Zboczeńcy.- wymamrotała
Usiadła obok mnie i zaczęła oblizywać muffine.
Wszyscy obserwowaliśmy uważnie, kiedy się obróciła. To było złe dla Danielle, Eleanor, Perrie i Caroline.
-Na co się gapicie?- zapytała zła, kończąc drugą babeczkę.
-Kochamy babeczki!- wykrzyknął Harry
-No pewnie.
Skońćzyła trzecią muffinę i zdjęła motocyklową kurtkę z flagę USA.
-Oh, tak mi przykro. Jesteście Brytyjczykami. Czy moja kurtka was obraża?
Jak ona śmie?
-Nie. TY nas obrażasz. W zły sposób.- powiedział Louis. Zayn go poparł tak jak Harry, Niall i ja.
-Wiecie co? Uciszę wasze denerwujące akcjenty wsłuchując się w muzykę mojego mojego ulubionego boysbandu. The Wanted.
-The Wanted?- zapytaliśmy w tym samym czasie.
-Nie lubicie ich chłopcy? Są.. Kurewsko świetni
Nałożyła słuchawki i uruchomiła piosenkę na iPodzie.
-Mam jej dość.,- powiedział Niall.
-Ja też.- Louis i Harry się zgodzili.
Zayn się uśmiecjnął, nie mogłem się z nim nie zgodzić. Mieli rację.
-Zemsta?- zapytał Harry.
-Taaa kochani! W stylu 1D!- wykrzyknął Louis.
Ronnie zdjęła słuchawki i powiedziała:
-Hej, papugo! Ucisz się, okej?
Wtedy wróciła do słuchania “The Ones That Cannot Be Mentioned”.
-Głupia.- wymamrotał Niall z nad swojego hamburgera.
-Ale ma fajne cycki.- Louis się zaśmiał patrząc na Zayna.
-I fajne ciało. Zbyt fajne. Jest super.

  Ronnie’s POV
  
Kiedy piosenka The Wanted się skończyła, wyłączyłam iPoda.
-Co jest super?- zapytałam
-Nie twoja sprawa.- odgryzł się Liam.
-Okay. Niemiło.
-Powiedziała laska z blond lokami.- Harry uśmiechnął się głupio.
-Powiedział chłopak z.. Po prostu lokami.
Wróciłam do iPada i zalogowałam się na skype. Cholera. Nie było Mony. Pieprzyć ją. Chwila. Spróbuję zadzwonić.
Napisałam do niej na twitterze.
@ronniebenett @monahighwall Odezwij się! Dzwonię na skype co chwile suko!
-Masz twittera?- zapytał mnie Liam.
-Taa, czemu?
-Jak się nazywasz?
-@ronniebenett. Z jednym n w Benett. Czemu?
-Żebym mógł Cię zaobserwować? By być na bieżąco czy coś.
Męska dziwka.
Zobaczyłam, że Real_Liam_Payne mnie zaobserwował.
@Real_Liam_Payne @ronniebenett przestań robić sobie żarty!
@ronniebenett @Real_Liam_Payne przestań oddychać.
@Harry_Styles @ronniebenett Jesteś suką!
@ronniebenett @Harry_Styles Dzięki! ;>
W trzy minuty przybyło mi 500 000 obserwatorów. Nieźle.
@bettieknowsbetter @ronniebenett znasz chłopców?
@Katyloves1D @ronniebenett przestań być taką szmatą!
@localoco @ronniebenett kurwa
@lucyliampayne @ronniebenett jesteś suką
@ronniebenett @localoco popatrz na siebie, nawet mnie nie znacie!
@NiallOfficial @ronniebenett Chciałaś ukraść moje jedzenie!!
@ronniebenett @NiallOfficial To ty chciałeś moje.
@SimonCowell:@ronniebenett @NiallOfficial @Harry_Styles
@Real_Liam_Payne @zaynmalik @Louis_Tomlinson uspokójcie się i przestańcie zachowywać się jak dzieci. Nie hejtujcie @ronniebenett DZIĘKUJE
@zaynmalik Co @Louis_Tomlinson i ja zrobiliśmy?
@SimonCowell: Nic. O to chodzi.
@zaynmalik @SimonCowell
Uśmiechnąłam się kiedy usuwałam tweety. Miałam już 1 milion obserwatorów. Gdzie tak w ogóle był Simon?
Pewnie w prywatnym samolocie

Pieprzyć samoloty.
***
 To pierwszy rozdział, który tłumaczę więc możecie być wyrozumiali. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś skomentował, bo to bardzo motywuje i pokazujecie nam, że jest sens tłumaczyć, bo ktoś nas czyta. Rozdziały będą pojawiać się regularnie w poniedziałki. W razie pytań, pytajcie na twitterze lub w komentarzach. /Ewelina



Jak możecie zauważyć nie mamy szablonu, Szabloniarnia, którą prosiłam nie zgodziła się a osoba, do której napisałam na twitterze ignoruje mnie. PROSZĘ O POMOC! JEŻELI ZNASZ/POLECASZ/JESTEŚ OSOBĄ KTÓRA ROBI SZABLONY SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI. Nie wymagamy bardzo trudnego szablonu, po prostu cos co będzie jakoś wyglądać. Z góry wielkie dzięki. :) twitter    twitter /Ola

wtorek, 9 września 2014

One Shot: Fireproof

To była jedna noc. Jedna za dużo.
Dwie kreski na teście. Dwie za dużo, stwierdziłam czując jak coś we mnie pęka
Mam 19 lat. On ma 19 lat.
Nie możemy.
Nic mu nie powiem. Wyjadę. Oddam to do adopcji. Nie będę szczęśliwą młodą matką. Nie mogę.
Mam szkołę. To nie zrujnuje nam życia, a On.. On poczeka. Przecież mnie kocha.
Drogi Harry,
Przepraszam, ale potrzebuję wyjechać. Dziękuje za wszystko. Kocham Cię. Wrócę za rok. Nie szukaj mnie, po prostu mi zaufaj.
Na zawsze twoja Ana
Napisałam list ze łzami w oczach i położyłam kartkę na łóżku.
Naszym łóżku. A może jego?
Wybiegłam z mieszkania, zostawiając klucze na wycieraczce. Łzy zmieszały się z tuszem tworząc czarne smugi na moich zaczerwienionych policzkach. Nie mogę płakać. To musi urodzić się zdrowe. Nie chcę przez nie cierpieć.
Szybko znalazłam się na lotnisku i z Holmes Chapel poleciałam do Londynu. Tam nikt mnie nie znajdzie, nie zauważy.
Będę ognioodporna.
Zamieszkam z Constance. Ona dotrzyma tajemnicy.
9 miesięcy minęło mi okropnie powoli.
Każdego dnia tonęłam we łzach, bo kiedy zamykałam oczy widziałam Go.
Kiedy budziłam się z krzykiem, słyszałam jego anielski głos, śpiewający mi Torn.
Wspomnienia nieustannie mnie atakowały, a demony nie dawały się przegonić.
Rany przeszłości nie chciały się zabliźniać.
To rosło. Moje małe przekleństwo.
Z każdym dniem było bliżej mojego powrotu do Niego. Ciekawe czy Harry pamięta.
Czy pamięta kiedy mieliśmy wszystko, bo mieliśmy siebię.
Nie mógłby zapomnieć jeśli jego słowa były prawdą.
Był lipiec, a termin porodu nadciągał. Było mi okropnie gorąco, mimo brytyjskiej pogody w kratkę. Było mi ciężko, źle, a byłam z tym sama. Czy na pewno dobrze zrobiłam? Harry nie dzwonił, bo nie miał na co, telefon został, w mieszkaniu.
To się urodziło, a kiedy na to spojrzałam, miało Jego oczy. Jego piękne szmaragdowe oczy, a jeden mały brązowy loczek opadał na czerwone czółko. Oczy zalśniły mi łzami, a później była już tylko ciemność.

4 lata później
-Gdzie jest tatuś? Nie kocha mnie? - zapytało dziecko o dużych zielonych oczach i burzy włosów. Constyance zmierzwiła mu pieszczotliwie włosy i uśmiechnęła się dodając otuchy.
To miał być wielki dzień. Dzisiaj Hrry dowiedział się prawdy. Dowiedział się o zmarłej Anie i małym Teodorze. Mężczyzna pojawił się i rzucił.
-Dlaczego mi nie powiedziała? Nikt nie znał jej tak jak ja i nikt jej tak nie kochał.
-Tatuuś! Teraz zawsze będziemy razem. Dlaczego jesteś dopiero teraz? Czekałem.

-Przepraszam. Teraz nigdy Cię nie opuszczę. -zaszlochał. -Cause nobody loves you baby the way I do. -zaśpiewał cicho wtulając się mocniej w ramię syna.
***
One shot mojego autorstwa zainspirowany nową piosenką. Mam nadzieję, że wam się podobało. Zachęcam do komentowania, a drugi rozdział Fuck Life wkrótce. /Ewelina

Rozdział 1

Ronnie’s POV
-Nie udawaj, Ronnie!- moja najlepsza przyjaciółka Mona powiedziała patrząc się na mnie wprost zza jej Frappuccino.
-Nie wiem, o czym mówisz.
-O wszystkich „NIE NAWIDZĘ ONE DIRECTION” rzeczach. Nie możesz mnie okłamywać.
-Jesteś świnią! Ja ich NIE KOCHAM. Oni są po prostu kutasami, męskimi dziwkami, którzy myślą że mogą przelecieć każdą dziewczynę, która omdleje przed nimi przez tylko jedno pieprzone mrugnięcie od jednego pieprzonego chłopaka z One pieprzonego DIRECTION!
-Yeah racja. A ja jestem Oprah Winfrey. – zaśmiała się.
-Spoko, w takim razie po prostu zacznę nazywać cię Oprah.
-Jesteś głęboko zagubioną dziewczynką, wiesz?
Wstałyśmy od naszego stolika, Mona wyrzuciła swoje Frappucino do kosza i poszłyśmy w stronę parkingu.
-Ja po prostu nie chcę iść. Nie chcę! Pieprzony poniedziałek.
-Kochasz ich!
-NIENAWIDZĘ ONE DIRECTION!- krzyknęłam. Ludzie odwrócili się w nasza stronę.
-Przestań, Ronnie. W innym wypadku będę musiała zacząć udawać, że cię nie znam.
Odwróciła się w stronę drogi do mojego BMW.
-OPRAH! – zaśmiałam się głośno.
Zakryła uśmiech na twarzy dłońmi i poczekała przy samochodzie.
-Więc… wciąż jesteśmy umówione dziś wieczorem? – zapytała mnie.
-Co jest wieczorem?
-IMPREZA POŻEGNAAAALNA!- krzyknęła z całych sił, wyrzuciła ręce w powietrze i zaczęła śpiewać piosenkę LMFAO – Party Rock Anthem.
-Dobra, Oprah. Serio, skończ.
-Jesteś zawstydzona przeze mnie?
-Troszeczkę.
-Dobrze.
*
-Więc to jest Zayn. Harry. Louis. Niall…i mój osobisty ulubieniec, Liam. Jak wiesz, mój przyszły mąż.
Spojrzałam na ogromny plakat ONE DIRECTION wiszący na jej ścianie.
-Więc ten z kręconymi włosami to Harry a blondyn to Louis?
-NIE. Blondyn to Niall. IRLANDCZYK.
-Okey…twój mąż to Liam, najseksowniejszy to Zayn a w paski to Lewis. Mam racje?
-Okey, po pierwsze to LOUIE, nie LEWIS.
-Okey, dobra.
Zdjęłam mój szary sweter przez głowę.
-Choć zrobić zdjęcie!- powiedziała i założyła swoje okulary przeciwsłoneczne z Channel na nos.
Wzięłam swoje Ray Bany i uśmiechnęłam się. Kiedy zdjęcie zostało zrobione zaczęłyśmy pić Jacke Daniels’a dopóki nie padłyśmy pijane na podłogę.
*
-Ronnie. RONNIE. RONIEEEEE! – usłyszałam głos z daleka.
Mona potrząsnęła mną i otworzyłam oczy.
-Co suko?
-Jest poniedziałeeek! – zaśpiewała.
-Pieprzyć poniedziałek.
-Yeah… musisz być na lotnisku.
-Kiedy? – wymamrotałam podczas mycia zębów.
-Ugh jakoś….TERAZ.
-Żaden problem. Celebryci zawsze się spóźniają. – powiedziałam.
-Tak, wiem. Ale One Direction zawsze są na czas, uwierz mi. Oni mają Liama.
-Mówiłam o sobie suko!
- Oh.- zaśmiała się.
-Będę za tobą tęsknić Ron.
Zatrzymałam się przy drzwiach.
-MOGŁABYŚ PRZESTAĆ NAZYWAĆ MNIE TAK?!
Uścisnęła mnie.
-Kocham cię- powiedziała.
-Wiesz, też cię nienawidzę.
-Będzie dobrze! Będziemy rozmawiać przez Skype, prawda?
-Tak!
-Tam czeka na ciebie auto. Twoje wszystkie ciuchy już tam są, razem z czymś specjalnym ode mnie.
Uśmiechnęłam się i weszłam do samochodu.
 ***
No i mamy za sobą pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba, ponieważ to moje pierwsze tłumaczenie. Do zobaczenia miśki - Ola.