niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 18

Harry’s POV

Okay. Więc utknęliśmy w windzie ZNOWU, ale tym razem ja, Niall i ta suka.
-Zadzwoń do kogoś.- powiedział Niall świecąc w windzie aplikacją z iPhone’a.
-Okay.- powiedziałem wyciągając telefon, wyszukowując numer do Liama.
-Kurwa. Nie ma zasięgu.
-Też nie mam zasięgu.- powiedział Niall.
Super. Musieliśmy zapytać Ronnie.
-Umm.. Masz zasięg?- zapytał Niall świecąc po jej twarzy. Zamknęła oczy.
-Tak.
-Okay. Wpisz numer i zadzwoń do Liama.
Tak też zrobiła.
-Halo? Liam?

Ronnie’s POV

-Tak. Kto tam?
-Ronnie. Słuchaj. Utknęliśmy w windzie. To gówno znowu się zepsuło. Zadzwoń do kogoś żeby nas uratował. Nie chcę spędzić całej nocy tutaj z.. Nieważne.
-Okay. O matko, czy z Niallem wszystko w porządku?
-Tak, pospiesz się.
Wtedy zasięg się zgubił.
-Pieprzyć telefony.- powiedziałam rzucając komórką o ziemię.
Co do cholery. Usiadłam. Czułam się trochę dziwnie, bo oni stali.

Niall’s POV

Poświeciłem w twarz Harry’ego.
-Co teraz?
-Czekamy.
Usiadł, więc zrobiłem to samo.
-To wcale nie jest dziwne.- powiedziała Ronnie.
-Właściwie to jest.- powiedziałem.
Było.
-Sarkazm, Horan.
Przewróciłem oczami i położyłem iPhone’a żeby światło rozlało się po całej windzie.
-Chcę tylko coś wiedzieć. Czy ty naprawdę myślałaś, że się nie dowiemy?- zapytałem.
-Nie wiem nawet co mam myśleć. Złamałeś umowę ze mną, więc zawiązałam umowę z Harry’m.
-Ale, dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Nie rób z tego awantury, ok? To tylko pieprzony błąd. Nie wiedziałam, że tak was to wkurwi.- powiedziała zdenerwowana na mnie.
-Oh, więc ty jesteś ofiarą?
-Nie byliśmy razem Niall.
Miała rację.
-Harry, masz coś do powiedzenia?- zapytałem go.
-Myślę tylko, że byłem taki głupi. Zerwałem z Caroline, bo myślałem, że mogliśmy mieć umowę. Ale.. Byłem taki głupi. Nie wierzę.
-Nie obwiniaj mnie. Jesteś tym, który zdradził swoją dziewczynę najpierw. Ssij.
-Właściwie to ty ssałaś. Nas obu.- odegrał się na niej.
-Jesteś idiotą Harry. Czemu ja w ogóle z Tobą rozmawiam?
Popatrzyła na mnie, ale nie mogłem dostrzec jej oczu.
-Więc się nami bawiłaś.
-Przestań Niall. Nie zrobiłam nic. Koniec rozmowy.
-Bawiłaś się.
-To koniec.
Zdjęłam swoje szpilki i skrzyżowała ramiona.
-LIIAAAAM!!- krzyczał Harry.
-Co robisz?- zapytałam go.
-Krzyczmy. Może nas usłyszy.
Więc zaczęliśmy krzyczeć

Liam’s POV

-Tak. Pospiesz się.
Wtedy coś przerwało naszą rozmowę.
-Co się stało?- zapytał Zayn.
-Musimy iść do recepcji. Pieprzona winda znowu się zepsuła.
-Co?- zapytał Louis kiedy zaczęliśmy schodzić po schodach.- Oni się tam zabiją.
-Wiem. Dlatego musimy się pospieszyć.
Przybyliśmy do recepcji.
-Trzech naszych przyjaciół utknęło w windzie, właściwie dwóch z nich to nasi przyjaciele i jest jeszcze dziewczyna. Utknęli w windzie.
-Pozwól mi to sprawdzić.
-Pospiesz się proszę. Oni się nienawidzą
-Zobaczę co da się zrobić.
Zadzwoniła po straż pożarną i ochronę. Super.
-Proszę iść do swoich pokoi, my wymyślimy co zrobić, która to winda, na którym piętrze i czy kable się nie rozerwą.
-Co to znaczy?- zacząłem krzyczeć.
-Jeśli są w windzie nr 2 są w niebezpieczeństwie. Te kable nie są naolejowane.
-O matko.- Zayn zaczął panikować.
-Jak możecie nazywać się 5 gwiazdkowym hotelem?
-Proszę się uspokoić i wrócić do pokoju. Pozostaniemy w kontakcie.
W drodze powrotnej usłyszeliśmy krzyk.
To był Harry.
-HARRY?!?!?

Ronnie’s POV

-Harry?!- usłyszeliśmy.
Omg.
-LIAAAAAAMM!!- krzyczał Niall.
-Słyszysz mnie?
-Tak!
-Okay, nie panikujcie i nie ruszajcie się z miejsca. Winda musi mieć równowaga.
-Dlaczego?- zaczął panikować Harry.
-Kable mogą się złamać i możecie umrzeć do cholery.
-Nie mogą się złamać.- powiedziałam, a wtedy to się stało.
Winda się poruszyła i wpadłam na Harry’ego. Co było gorsze, telefon Nialla zepsuł się i zostaliśmy w ciemności. Rozpłakałam się.
-Nie płacz.- Harry wyszeptał mi do ucha.
-Nie chcę umierać. Nie w ten sposób.- powiedziałam.
-Nie umrzemy.- Niall próbował mnie uspokoić, ale nie poskutkowało.
-Oh? Będę laską, która zginęła w tej pieprzonej windzie, a wy będziecie tymi wspaniałymi super gwiazdami, którzy zginęli w fatalnej katastrofie windy. Nikt nie będzie o mnie kurwa dbał.
-Rzućcie ciężkie rzeczy na drugi koniec windy.-usłyszeliśmy męski głos przemawiający megafonem.
-Jak co?- zapytałam ocierając łzy.
Jak buty, czapki, akcesorie, torebki, telefony.
Nie mogłam zdjąć bransoletek, bo zasłaniały moje blizny.
Wyrzuciłam pierścionki, kolczyki, naszyjnik, torebkę i buty.
Oni wyrzucili swoje czapki, kurtki, buty i telefony.
-Musisz zdjąć swoje bransoletki Ronnie.- powiedział Harry.
-Skąd wiesz, że je mam?
-Słyszałem je?
Okay.
-Nie chcę.
-Zrzuć swoje pieprzone bransoletki na pieprzoną ziemię Ronnie!
-Niech będzie.
-TERAZ!- powiedział mężczyzna.- najchudsza osoba idzie do rogu.
O kurwa.
-Niall idź.
-Nie jestem najchudszą osobą tutaj.
-Ile ważysz?
-130, a ty?
-Hmm. Tonę.
-Ja ważę 140.- powiedział Harry.- Nie ma mowy żebyś warzyła tonę. Ile ważysz?
-98. Kurwa, boję się.
Poruszyłam się powoli na drugi koniec windy.
-Nie jest dobrze. Niech najgrubsza osoba tam idzie. Wracaj.- usłyszałam męski głos.
-Kim jesteś?- zapytałam kiedy Harry zajął moje miejsce.
-Lucas. DObrze, teraz musimy stąd wyjść.
-Co do cholery?- zapytał Harry.
-Musimy obciąć kabel. Staramy się wymyślić coś żeby obcięcie kabla nie było konieczne.
-Obcięcie jednego kabla, który został?- zapytałam.
-Proszę o spokój.
-Zamknij się.- wyszeptał Niall.
-Wszystko w porządku ludzie?- usłyszeliśmy Zayna.
-Tak.
-Ronnie?
-Nie. Trzęsę się kurwa.
-Jeśli przestaniesz panikować, obiecuję, że przestanę palić.
-Okay.- powiedziałam łapiąc rękę Nialla. Przytulił mnie. Wow. Co?
-Będzie dobrze.- powiedział. Zamknęłam oczy, ale widziałam ten sam widok. Ciemność.
Wtedy nastała cisza.
-Czy wy znowu się kochacie?- zapytał Harry.
-Uh, nie.- powiedziałam i popchnęłam Nialla.
Zaśmiał się.
Usłyszeliśmy hałas, jakby maszynę.
-Jesteśmy tu. Bądźcie cicho. Musimy się skupić. To będzie szalone, ale spróbujemy wszystko przeciąć i wciągnąć was na linę. Nie ruszajcie się.
-O matko.- powiedziałam. Zaraz umrzemy.
Część windy spadła, więc zaczęłam krzyczeć.
-Dajcie mi tą dziewczynę.- usłyszałam kolejnego faceta. Niall podniósł mnie, a ktoś mnie złapał. Wiedziałam kto. Od razu poznałam te mocne ręce. Zayn. Przytulił mnie, a po nim Louis i Liam.
Wtedy Niall wyszedł i cała uwaga skupiła się na nim. Zayn znowu mnie przytulił.
-Hey Zayn.- powiedziałam patrząc na niego.
-Co?
-Nie palisz już.
Uśmiechnął się.
-Postaram się.
-HARRY!- usłyszałam krzyk Louisa i zobaczyłam jak się przytulają. Wtedy wszyscy się przytuliliśmy grupowo.
Dostaliśmy rzeczy z windy więc szybko zasłoniłam moje rany bransoletkami.
-Czy Simon o tym wie?- zapytałam kiedy wróciłam z Harrym do pokoju.
-Nie.- powiedział zamykając drzwi i wskakując na łóżko.
-Mysłałąm, że umrę.- powiedziałam wchodząc do łazienki i zmywając mój makijaż. Zdjęłam sukienkę i wzięłam prysznic, później nałożyłam eyeliner i ubrałam się w czerwony t-shirt i spodnie od piżamy.
Harry oglądał film kiedy weszłam do pokoju i rozłożyłam się na łóżku obok niego. Usiadł więc ja też.
-Co ty robisz?- zapytał.
-To też moje łóżko.- powiedziałam robiąc minę kaczki.
Zaśmiał się.
-Nie rób tej miny, proszę. To obrzydliwe.
Zaśmiałam się i oboje położyliśmy się i zaczęliśmy oglądać film. Kiedy reklamy się pojawiły, popatrzyłam nie niego.
-Hey. Masz prawą stronę.
-Możemy się zamienić jeśli chcesz.
-Okay.
Okay. Czy ja czuję motylki w brzuchu? Proszę, nie.
Kiedy się zamieniliśmy, zaczęliśmy się przytulać. Miło. Jeśli go więcej nie będę pieprzyć, uderzę się sama w twarz.
-Chcesz się pieprzyć?
Omg, czy ja właśnie to powiedziałam? Kurwa.
Popatrzył na mnie.
-Czemu nie?
Oblizałam usta i położyłam się na nim.
-To znaczy, że wszystko jest w porządku?
-Zależy.
-Od czego?
Przeturlaliśmy się tak, że on był na górze.
-Od tego czy jesteś dobra.
-Żartujesz, prawda?
-W ogóle.
Uśmiechnął się. Zdjęłam jego koszulkę i zaczęliśmy się całować. Omg, motylki. Nie jest dobrze. Odepchnęłam go od siebie.
-Co się dzieje?- zapytał zdezorientowany.
-Ummm, nie jestem gotowa.
-Co masz na myśli?
-Nie wiem.
-Jesteś dziewicą?- zażartował.
Przewróciłam oczami i zaczęłam kierować się w stronę drzwi z torebką.
-Gdzie idziesz w piżamie?
Miał rację. Szybko złapałam sukienkę z walizki i ją założyłam.
-Gdzie się kurwa wybierasz?
-Nie wiem.
Wtedy szybko wybiegłam.
Wdychałam paryskie powietrze i rozejrzałam się dookoła. Zegar pokazywał, że jest 23. Dobrze. Wybieram się na spacer. Sama. W stolicy miłości.
Wtedy wpadłam na kogoś.
Zayn.
Pieprzyć motylki.
Czekaj.

Co?

***
// Ewelina

12 komentarzy:

  1. O masakra w tej windzie to prawie z nimi umarlam :o

    OdpowiedzUsuń
  2. No kurde ;o czy ona kiedyś się zdecyduje? Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następny! Kocham to ff ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy beda pojawiać sie nowe rodziały ???

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie kolejne rozdziały? Co się z wami dzieje??!! Zaraz oszaleje, proszę nie zmuszanie mnie do tego 😰 A jeśli nie będziecie kontynuować tego opowiadania proszę niech ktoś poda mi stronę gdzie przeczytam go w całości po polsku 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzie kolejne rozdziały? Co się z wami dzieje??!! Zaraz oszaleje, proszę nie zmuszanie mnie do tego 😰 A jeśli nie będziecie kontynuować tego opowiadania proszę niech ktoś poda mi stronę gdzie przeczytam go w całości po polsku 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. ja kiedyś tłumaczyłam jako Monel , po czym one mnie hejtowały ,że jestem beznadziejna i jak idiotka poddałam się :( No dobra , trzeba z tym żyć

      Usuń