wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 13

-Ummm…-Potrząsnąłam głową.
Ronnie’s POV
Słońce świeciło prosto w moją pieprzoną twarz. Po prostu czułam, że ona topnieje.
Oh, cholera. To znowu jeden z tych humorzastych dni.
Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to sufit i żyrandol.
Potem zauważyłam cztery rzeczy:
1. Mój oddech pachniał alkoholem, najprawdopodobniej TEQUILĄ
2.Czułam się jakbym przywaliła głową w ceglany mur
3. Czułam się wspaniale, jakbym przed chwilą miała NAJLEPSZY SEKS W ŻYCIU i
4. Byłam całkowicie naga
Czekaj…CO?
Wzięłam biały koc aby zakryć moje cycki i rozejrzałam się wokoło.
O boże. Pół nagi Niall leży po mojej prawej stronie.
Cholera!
I WTEDY popatrzyłam na lewno. Całkowicie ubrany Zayn prawie spadał z łóżka.
Cholera jasna! TO się NIE wydarzyło!
Zawinęłam się w koc i pobiegłam do salonu. Na telewizorze była przyklejona karteczka z notatką:

Kochani, proszę NIE RÓBCIE  nic głupiego kiedy będziecie pijani. Kochamy was, Dani, Elle i Perrie.
P.S. Zaniosłyśmy was do waszych sypialni. Z trudem.
P.S.2. Pierdol się idioto! Jak mogłeś ze mną zerwać?! Caroline

Zamknęłam oczy na sekundę i poszłam do kuchni. Tam była kolejna karteczka:

Posprzątałyśmy tutaj. Tak przy okazji dobra impreza. Zadzwońcie do nas kiedy będziecie JUŻ TRZEŹWI. Nasz samolot odlatuje wcześnie. Zobaczymy się niedługo! Oh, i Zayn,  zadzwoń do Perrie kiedy wstaniesz!
Dani, Elle, Perrie.
P.S. To ostatnia notatka.
P.S.2. Jakie jest jej PIEPRZONE imię?! Caroline

Rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam dwie butelki whiskey, osiem szklanek i puste torby z McDonalda.
Cóż, dziękuje za zostawienie nam czegoś!
Otworzyłam lodówkę, wciąż oszołomiona po wczorajszej nocy. Było trochę resztek z McDonalda, połowa kawy ze Starbucksa i jogurt owocowy.
-Tak! Bóg istnieje! –powiedziałam, trzymając koc  jedną ręką.
Drugą ręką wyjęłam kawę i burgera. Zjadłam wszystko. Postanowiłam się przebrać. Wtedy zauważyłam, że nadal mam siniaki po wczorajszej nocy.
Czy ja ZNOWU się POCIEŁAM?!
To jest znowu jak w 2008! Nienawidzę tego.
Pociągnęłam za klamkę do mojego pokoju i weszłam do środka. Liam był rozwalony po środku dwuosobowego łóżka. Zabrałam pomarańczową koszulkę z długim rękawem, pasującą bieliznę i krótkie, białe spodenki. Nie mój najlepszy out fit.
Wbiegłam do łazienki i przebrałam się. Moja twarz była spocona a cały makijaż rozmazany. Wyglądałam jak gówno. Umyłam zęby i wyszłam z pomieszczenia. Rzuciłam koc na Liama i opuściłam pokój.
Mój telefon zadzwonił i zajęło mi 10 sekund znalezienie go na kanapie, pomiędzy innymi Ipponami.
To był Simon.
-Halo?-powiedziałam opadając na kanapę.
-Hej, tu Simon! Jest prawie 11 i chciałbym abyś ich obudziła. Dzisiaj jest twój pierwszy, oficjalny dzień pracy, więc zabawa kończy się teraz. Będę ci płaci po 3 koła za miesiąc za każdego chłopca…co daje 15 tysięcy za miesiąc. Zgadzasz się?
-Tak!
-Okej. To obudź ich i chce ich widzieć w samochodzie o 12.
-Okej, Pa.
-Papa.
Wstałam i rzuciłam telefon z tyłu na kanapę. Postanowiłam, że najpierw obudzę Liama.
-Liam, kochanie! OBUDŹ SIĘ! –powiedziałam potrząsając jego głową.
-Kto tam? – zapytał z seksownym, porannym głosem.
-WSTAWAJ PIEPRZONA SUPERGWIAZDO! – wrzasnęłam na niego.
Otworzył oczy i popatrzył na mnie.
-Co jest z twoją twarzą? –zapytał nakrywając swoją głowę poduszką.
-Nic. Ja byłam…byłam po prostu pijana, okej? I kim ty jesteś, moim ojcem?
-Cóż, wszyscy nazywają mnie Daddy Direction.
-Wstawaj. Odjeżdżamy o 12.
- A która godzina jest teraz?
-11. Widzimy się w kuchni za 20 minut. – powiedziałam i opuściłam pokój.
Pokój Larrego Stylinsona był jeszcze gorszy.
Ubrania były WSZĘDZIE! Harry był nagi. Mogłam tylko zobaczyć jego abs*-oh, te abs- i Lousia na podłodze, z jedną nogą na łóżku. Zachichotałam. Zgarnęłam jedną parę bokserek Tommy Hilfiger i przeszłam na stronę łóżka, którą zajmował Harry.
-Harry. Obudź się.
Harry wyjąkał coś.
-Nie zmuszaj mnie do użycia siły. – powiedziałam i założyłam mu bokserki na głowę.
-Idź sobie.
NAPRAWDĘ?! Czy oni WSZYSCY mają seksowne chrypki rano?!
-Pójdę, kiedy wstaniesz.
Louis odezwał się i wstał.
-Już dobrze kochanie, mam to.
Dał mi pocałunek w policzek (!!!) i wskoczył na Harrego.
-WRESTLIIIINNNNNNNGGGGGG!!!- krzyknął.
-O mój boże. Penis na widoku! PENIS NA WIDOKU! –powiedziałam i zamknęłam oczy.
-Okej, widzimy się w kuchni za 20 minut.
Okej. Więc Harry Junior był DUŻY. No i co z tego? Cholera, będę musiała zaprzyjaźnić się bliżej z Harrym. Może później J
-To jest to –szepnęłam wpatrując się w drzwi do sypialni Nialla.
Otworzyłam drzwi. Wciąż spali.
Słodko.
Wskoczyłam na łóżko, pomiędzy nimi i popatrzyłam się na Nialla.
-Niall! Niall słonko! Masz próbę o 1!
Wymruczał coś. Jeszcze jeden seksowny głos. Boże, ci chłopcy.
Niesamowity. Absolutnie NIESAMOWITY.
-Niall? Myśle, że my spaliśmy ze sobą wczoraj.
-My CO?
-Proszę, powiedz mi, że pamiętasz.
-Tak, pamiętam. Nie bój się, użyłem gumki.
-Oh, byliśmy pijani.
-Tak, byliśmy.
-Ale pamiętasz DOKŁADNIE co robiliśmy? Ja pamiętam, że wyszliśmy i przyniosłeś mnie tutaj…
-Byłaś niezła, tak przy okazji.
-Oh-byłam zaskoczona.
Popatrzył na mnie a ja na niego.
Przez parę minut była tylko cisza.
Pieprzyć ciszę.
-Więc…co to znaczy? Dla nas? – Zapyałam a on siadł, odsłaniając swój tors.
-Nie wiem, co to znaczy?
Spojrzałam na jego abs.
-Bądźmi przyjaciółmi. Z korzyściami.
OMG, czy ja to właśnie powiedziałam? Cholera.
-Pomyślę o tym. Oh i twoje usta wyglądają na spuchnięte.
-Dziękuje.
Uśmiechną się i wszedł do łazienki.
Zwróciłam swoją uwagę na Zayna.
-Zayyyyyn? WSTAWAJ! WSTAWAJ!
Otworzył oczy i wstał. Cóż, to było łatwe. Następnym razem zacznę od Zayna. Lepiej nie mówić za szybko. Przeszedł na drugą stronę łóżka, najdalsza ode mnie i rzucił się twarzą w dół.
-ZAYN JEZU CHRYSTE WSTAWAJ TY IDIOTO!
Odwróciłam go i usiadłam na jego klatce piersiowej.
-Zayn Malik obudź się.
Nie poruszył się.
-Niall? Przynieś mi szklankę wody.
Chłopak przyniósł mi wodę i wyszedł do salonu.
-Masz trzy sekundy. Trzy…Dwa…
-Nie.Odwarzysz.Się. –powiedział i otworzył oczy. – jesteś za słaba.
-JEDEN!
Wylałam wodę na jego twarz. Krzyknął jak mała dziewczynka i zepchną mnie na łóżko. Wstał i strząsnął wodę ze swoich włosów.
-Zobacz co zrobiłaś!
-Dobra, Zayn.
-CO?!
-Umm…-podrapałam się w głowę-Co się wydarzyło zeszłej nocy?
-Uprawiałaś seks z Niallem.
-Wiem. Ale myślisz….to mógł być trójkąt?
-NIE.BOŻE!
-Okej. Zejdź za 20 minut do kuchni.
*
Harry’s POV
Cała piątka weszła do kuchni w tym samym czasie. Zauważyłem, że wszyscy byliśmy bez koszulek. SUPER!
Ronnie siedziała w kuchni i szczęka jej opadła kiedy nas zobaczyła.
-To scena porwania?- zapytała, zeskakując na ziemię.
Wszyscy byliśmy co najmniej o głowę wyżsi od niej.
-SIADAĆ. –powiedziała do nas.
Louis zaszczekał i siadł na ziemi. Zaśmialiśmy się.
-Idę odebrać pizze a wy po prostu poczekajcie tutaj. NIE RUSZAJCIE SIĘ.
I zniknęła.
-Więc jak seks? –Zapytałem Nialla. Bądźmy szczerzy, wszyscy chcieli to wiedzieć.
-Dobrze. BARDZO dobrze.
Poruszyłem brwiami.
-Dobra. To był mój NAPLEPSZY seks.
Przybyliśmy piątke.
Zayn wyglądał jak zbity szczeniak.
-Nie martw się Z. Twoja kolej też nadejdzie.
-To nie to…ja po prostu…Zadzwoniłem do Perrie. Powiedziała mi że ona chce się spotykać z innymi ludźmi.
-Oh- Pamiętam, że zerwałem z Caroline.
-Nie ma co się martwić! Rozerwiemy się stary! Co wy na to chłopaki? Będzie super!
-Wiem, że ją kochałeś stary. –Liam powidział do Zayna.
-Wciąż ją kocham, Li. Wciąż.
Iiiii…cisza.
Pieprzona cisza!
-Więc co wy na to aby pójść do klubu po koncercie? Możemy wziąć kilka gorących fanek razem z niami. –Zasugerował Niall.
Wszyscy się zgodziliśmy.
Ronnie wróciła z pięcioma pudełkami pizzy i kilkoma koszulkami.
Położyła pizze na stole a każdemu z nas dała po koszulce.
-To nie jest moja.-powiedziałem.
-NIE. OBCHODZI. MNIE. TO. Załóż ją!
-Dlaczego? Jesteś zastraszana?
-PO PROSTU ją załóż.
Rzuciłem ją na krzesło, śmiejąc się. Nikt na mnie nie patrzył. Dobrze, czas na zabawę.
-Harry, siadaj. –powiedziała, opierając się o blat. Była opanowana.
Wspaniale.
Złapałem ją w tali i umieściłem na ladzie. Westchnęła. Wiedziałem, ze jej się to podobało. Uśmiechnąłem się.  Zacząłem pocierać jej uda. Wyszeptałem jej do ucha:
-No dalej. Wiem, że to lubisz. I wiem, że lubisz mnie.
-Harry…przestań.
Odepchnęła mnie delikatnie. Jak słodko i bezcelowo.
-Testujesz mnie! –powiedziałem, śmiejąc się.
-Wracaj i jedz.
-Dobra. Ale to jeszcze nie koniec. –posłusznie wróciłem na miejsce, opadając na krzesło.
Obserwowała nas jak jemy i kazała nam POSPRZĄTAĆ „bałagan” który zrobiliśmy w naszych pokojach. Dokładnie sprawdzała mój pokój. I oczywiście, spotkaliśmy się o 11:50 w salonie. Osobiście nie mogłem uwierzyć, że słucham kogoś młodszego ode mnie!
Ale i tak robiliśmy wszystko, co nam kazała.
Ronnie’s POV
O dokładnie 11:50 Liam był na kanapie i pakował swoją teczkę.
W 6 minut już wszyscy byli zebrani, łącznie ze mną.
-Słuchajcie mnie, chuje. To..- zaczęłam.
-Wolę określenie Bogowie Seksu.- powiedział Zayn uśmiechając się do Harrego.
-Dobra, BOGOWIE SEKSU. To jest mój pierwszy OFICJALNY dzień pracy więc nie zepsujcie tego, proszę.
Niall podniósł rękę.
-Tak, Niall?
-Podobał ci się nasz seks?
Zaśmiali się.
Super. Nowy temat.
-Tak. Ale to nie jest waż…
-Chcesz to powtórzyć?
-Choćmy nawet teraz,możemy? –powiedziałam, czując się totalnie zażenowana.
Byliśmy w windzie kiedy Niall owiną rękę wokół mojej talii.
-Więc chcesz to zrobić jeszcze kiedyś?
TAK. TAK PROSZĘ!
-Jasne. To znaczy, że mamy umowę?
-Tak. Ale nie roztrząsajmy publicznie tego gówna.
-Zgoda.
-Super.
Uśmiechną się. Jak słodko.
Weszliśmy do auta i pojechaliśmy na próbę.
*
-Hejjj! –usłyszałam głos.
Blondynka z najsłodszym dzieckiem na świecie weszła do przebieralni.
-Luxie! – chłopcy krzyknęli a dziecko klapnęło na podłogę i zaczęło się śmiać. Jak słooodko.
Harry zabrał Lux od jej mamy i zaczął się z nią bawić.
-Lou, to nasza niańka Ronnie. Ronnie, to nasza stylistka, Lou Tesdale. I jej słodkie maleństwo Lux. –Liam przedstawił nas grzecznie.
Louis usiadł na krześle a Lou zaczęła….no stylizować go.
Oglądałam jak pozostali chłopcy bawią się z Lux. Zaufajcie mi: gorący chłopcy bawiący się z słodki dzieckiem to najcudowniejsza rzecz na świecie!
-Aww! Popatrzcie na siebie!-powiedziałam.
Uśmiechnęli się. Nagle byli innymi ludźmi! Uwielbiam ich takich.
-Dobra chłopcy, jesteście gotowi? –zapytał się ich Simon.
-Tak.
-Okej! Wchodzicie za trzy…dwa…jeden!
-Vas happening’ Irlaaandia!? –Zayn krzyknął a miliony wrzasków wypełniły salę.
*
-Dobrej nocy Irlandio! –Liam skończył  i chłopcy zbiegli ze sceny.
Okej. Nienawidzę tego, ale muszę przyznać, że śpiewali całkiem dobrze.
-I jak było? –Harry zapytał mnie kiedy byliśmy sami w przebieralni.
-Było super!
-Co? Ronnie Bennett właśnie powidziała coś miłego o nas? To szokujące!
Śmialiśmy się kiedy wszedł Louis.
-Impreza luuuudzie!!!
Rzucił się na kanapę biorąc mnie i Harrego ze sobą.
-Zgadnijcie co! Ronnie przyznała, że lubi nasz koncert!
-Chyba wiem dlaczego! –powiedział Louis.
Odwróciłam się do niego.
-Jeden z nas jest jej crushem**!
Harry podniósł brwi.
-Więc kto jest tym szczęśliwcem?
Cholera. Kurwa. Jezu. Ja pierdole.
-Ja…
Zapadła totalna cisza. Wszyscy czekali na moją odpowiedź. A ja zamierzałam im powiedzieć.




*dla tych co nie wiedzą, to słynne V które kończy się pod torsem kiedy chłopak jest wysportowany, nie da się tego jakoś specjalnie przetłumaczyć na polski więc zostaje tak
**postanowiłam zostawić "crush" bo brzmi lepiej niż "sympatia" a i tak na przykład ja używam go jako normalnego słowa, kiedy z kimś rozmawiam



 ***

Jest i rozdział! Chyba najdłuższy jaki do tej pory tłumaczyłam. Jak tam FOUR? U mnie niestety jeszcze nie ma, ponieważ data wysyłki się zmieniła :))))). No nic. Piosenek jeszcze nie słucham. Pzt i tak jestem dziewczyną, która jadła kolacje z Zaynem, była na spacerze z Louisem i miała romantyczną randkę przy komniku z Niallem, więc :)/Ola

2 komentarze:

  1. Z każdym rozdziałem co raz bardziej uważam iż Ronnie jest głupia xd Świetny! Genialny! Zaskakujący! Chcę już, teraz next!

    OdpowiedzUsuń