poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 7

Ronnie’s POV
Odepchnęłam Harrego jak najdalej ode mnie.
-BOŻE. Jesteś szalony czy coś? – krzyknęłam.
-Wow! Ja tylko chciałem – zaczął się tłumaczyć w chwili kiedy wyrzuciłam papierosa na ziemię i przydeptałam butem.
-Chciałeś ze mną tylko pieprzyć?
-Cóż…
-Jesteście chorzy, ktoś powinien wam o tym powiedzieć.
-Hej, to nie my tutaj jesteśmy posiadaczami karty „NIGDY NIE UPRAWIAŁAM SEKSU”!
-Nie jestem dziewicą! – powiedziałam.
Harry spojrzał na mnie i uśmiechną się. Tak jak robią to inni faceci.
-Boże, nie masz własnego życia. – wymamrotałam i weszłam z powrotem do busa.
***
Ronnie’s POV
Zostałam obudzona prze ochrypły głos.
-Ronnie, obudź się. RONNIE!
-IDŹ SOBIE Harry!- machnęłam ręką w powietrze mając nadzieje, że to go zniechęci i wcisnęłam głowę w poduszkę.
-To nie Harry, to Liam. – powiedział głos.
-Jeszcze gorzej! IDŹ SOBIE!
-Mamy lot za trzy godziny. Wstawaj!
-Zmuś mnie!
-Okej. Harry, dawaj!
-O czym ty mówisz- zaczęłam ale nagle poczułam jak ogromna fala zimnej wody uderza mnie w twarz.
-JA PIERDOLE! Jesteście tak bardzo zjebani! – krzyknęłam i przez przypadek uderzyłam się głową w sufit.
Zaśmiali się.
-Zamknijcie się!
Moja koszulka była prawie tak samo mokra jak włosy.
Zaczęłam przeklinać i weszłam do łazienki.
Harry’s POV
Śmiałem się tak mocno, aż moje dołeczki w policzkach zaczęły boleć.
-Tak czy inaczej zasłużyła na to! – powiedział Liam.
Zgodziłem się z nim skinieniem głowy. Wstałem z pryczy i wciągnąłem koszulę Jack Wills przez głowę. Do tego dodałem szarą marynarkę.
-Um…Liam?- powiedziała Ronnie wychodząc z łazienki.
-Tak, co się-
Ronnie wylała całą szklankę zimnej wody wprost na niego. Niall oczywiście zaczął się śmiać.
-Jesteś szalona, Ronnie! – powiedziałem.
-Hej, to nie ja to zaczęłam, pamiętasz?- broniła się.
Miała na sobie biały top z jakimś nadrukiem, szorty i dżinsową kurtkę.
-Ty naprawdę masz kurtkę, na której NIE MA nadruku amerykańskiej flagi?
-Tak, naprawdę. Ale tak długo jak to sprawia, że czujesz się niekomfortowo jest dobrze.
Uśmiechnęła się i sięgnęła po torebkę ze swojej pryczy.
-Dlaczego nas nienawidzisz? – zapytał Zayn.
-Nie nienawidzę was, chłopaki. Po prostu was nie lubię.
Byliśmy zaskoczeni. Jak ona mogła NIE lubić nas? To znaczy, no weźcie…jesteśmy uroczy.
-Nie ważne, Bennett, nie potrzebujemy abyś TY nas lubiła. – powiedział Niall, zeskakując ze swojej pryczy.
-Oh, to jeszcze lepiej, WHORAN*- odpowiedziała.
Moja szczęka opadła.
-To jest…Horan.
-Wiem.
Jaka suka! Uśmiechnęła się i zapytała.
-Więc… niezręczna cisza. Dlaczego znowu jedziemy na lotnisko? ZNOWU?
-Ponieważ bus ma dziurawą oponę a my nie możemy tracić czasu.
Przewróciła oczami.
-Może opowiesz nam o tym chłopaku James’ie? – powiedziałem i pokazałem jej zdjęcie, na którym ona i ten cały James się całują, które wcześniej dała mi Mona.
Dajcie mi wyjaśnić.
***3 godziny wcześniej***
Zdołałem znaleźć skypa Mony i zadzwonić do niej.
-O mój Boże, Harry Styles dzwoni do mnie na skype! Nie wytrzymam!
-Yeah, więc powiedz mi więcej o James’ie.
-Nie sądzę ,że..
-Mogę tylko powiedzieć, że ona mówi nam wszystko o tobie.
Jej oczy powiększyły się ze zdziwienia.
-Ronnie by tego nie zrobiła…
-Ale zrobiła! Była pijana ostatniej nocy i zdradziła nam kilka twoich gorących sekretów!
-Co…naprawdę?
-Nie jestem kłamcą, Mona.
-Okey. Dobra. Nazywa się James Wilde i żyje w Los Angeles.
-Ma twitter’a?
-Myślę, że tak.
-Dzięki. Słuchaj, po prostu..bądź ostrożny.
Wyłączyłem Skype i wyszukałem go w Google. Znalazłem jego twitter’a i jego pierwsze zdjęcie. UDAŁO SIĘ! Zobaczyłem trzy zdjęcia jego z nią i wydrukowałem je.
***Czas teraźniejszy***
Jej oczy praktycznie wyskoczyły z głowy.
Ronnie’s POV
Harry uśmiechną się do mnie i pomachał zdjęciem z całującym mnie James’em przed moimi oczami.
-Skąd to masz? – zapytałam a łzy popłynęły po moich policzkach.
-Co? Kto to jest? – Zayn zabrał zdjecie z przed mojej twarzy.
-To…nikt. Oddaj mi to.
-Nie! To jesteś ty? Ta blond laska?
-Tak, daj mi to.
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam dosięgnąć zdjęcia.
-Pieprz się, Zayn!
-Będę. – mrugnął do mnie.
-Ty będziesz..co? Dobra..po prostu…dobra.
Odwróciłam się i zobaczyłam Simona patrzącego na mnie.
-Musimy iść. Chłopaki, gotowi? Ronnie?
-Yeah Simon, jestem gotowa.
-Więc idziesz z nami do prywatnego samolotu, prawda?
-Co? – zapytałam.
-Yeah, Zayn błagał nas abyśmy pozwoli Ci iść. I udało mu się!
Ale horror.
-O…okej?
Super. Dwie godziny w samolocie razem z One Direction. Co MOŻE pójść źle?

Pieprz się, Zayn!
***
No i mamy rozdział 7! Z komentarzy widzę, że chyba tylko ja lubię takiego wrednego Harrego hahhaha. 
Jak emocja z zakończenia WWAT? Ostatni uścisk był wspaniały a mowa Liama jeszcze lepsza./Ola

5 komentarzy: