To była jedna noc. Jedna za dużo.
Dwie kreski na teście.
Dwie za dużo, stwierdziłam czując jak coś we mnie pęka
Mam 19 lat. On ma 19 lat.
Nie możemy.
Nic mu nie powiem.
Wyjadę. Oddam to do adopcji. Nie będę szczęśliwą młodą matką. Nie mogę.
Mam szkołę. To nie
zrujnuje nam życia, a On.. On poczeka. Przecież mnie kocha.
Drogi Harry,
Przepraszam, ale
potrzebuję wyjechać. Dziękuje za wszystko. Kocham Cię. Wrócę za rok. Nie szukaj
mnie, po prostu mi zaufaj.
Na zawsze twoja Ana
Napisałam list ze łzami w oczach i położyłam kartkę na łóżku.
Naszym łóżku. A może
jego?
Wybiegłam z mieszkania,
zostawiając klucze na wycieraczce. Łzy zmieszały się z tuszem tworząc czarne
smugi na moich zaczerwienionych policzkach. Nie mogę płakać. To musi urodzić
się zdrowe. Nie chcę przez nie cierpieć.
Szybko znalazłam się na lotnisku i z Holmes Chapel poleciałam do Londynu.
Tam nikt mnie nie znajdzie, nie zauważy.
Będę ognioodporna.
Zamieszkam z Constance.
Ona dotrzyma tajemnicy.
9 miesięcy minęło mi okropnie powoli.
Każdego dnia tonęłam we
łzach, bo kiedy zamykałam oczy widziałam Go.
Kiedy budziłam się z
krzykiem, słyszałam jego anielski głos, śpiewający mi Torn.
Wspomnienia nieustannie
mnie atakowały, a demony nie dawały się przegonić.
Rany przeszłości nie
chciały się zabliźniać.
To rosło. Moje małe
przekleństwo.
Z każdym dniem było
bliżej mojego powrotu do Niego. Ciekawe czy Harry pamięta.
Czy pamięta kiedy
mieliśmy wszystko, bo mieliśmy siebię.
Nie mógłby zapomnieć
jeśli jego słowa były prawdą.
Był lipiec, a termin porodu nadciągał. Było mi okropnie gorąco, mimo
brytyjskiej pogody w kratkę. Było mi ciężko, źle, a byłam z tym sama. Czy na
pewno dobrze zrobiłam? Harry nie dzwonił, bo nie miał na co, telefon został, w
mieszkaniu.
To się urodziło, a kiedy na to spojrzałam, miało Jego
oczy. Jego piękne szmaragdowe oczy, a jeden mały brązowy loczek opadał na
czerwone czółko. Oczy zalśniły mi łzami, a później była już tylko ciemność.
4 lata później
-Gdzie jest tatuś? Nie
kocha mnie? - zapytało dziecko o dużych zielonych oczach i burzy włosów.
Constyance zmierzwiła mu pieszczotliwie włosy i uśmiechnęła się dodając otuchy.
To miał być wielki dzień.
Dzisiaj Hrry dowiedział się prawdy. Dowiedział się o zmarłej Anie i małym
Teodorze. Mężczyzna pojawił się i rzucił.
-Dlaczego mi nie powiedziała?
Nikt nie znał jej tak jak ja i nikt jej tak nie kochał.
-Tatuuś! Teraz zawsze
będziemy razem. Dlaczego jesteś dopiero teraz? Czekałem.
-Przepraszam. Teraz nigdy
Cię nie opuszczę. -zaszlochał. -Cause nobody loves you baby the way I do.
-zaśpiewał cicho wtulając się mocniej w ramię syna.
***
One shot mojego autorstwa
zainspirowany nową piosenką. Mam nadzieję, że wam się podobało. Zachęcam
do komentowania, a drugi rozdział Fuck Life wkrótce. /Ewelina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz