wtorek, 9 września 2014

One Shot: Fireproof

To była jedna noc. Jedna za dużo.
Dwie kreski na teście. Dwie za dużo, stwierdziłam czując jak coś we mnie pęka
Mam 19 lat. On ma 19 lat.
Nie możemy.
Nic mu nie powiem. Wyjadę. Oddam to do adopcji. Nie będę szczęśliwą młodą matką. Nie mogę.
Mam szkołę. To nie zrujnuje nam życia, a On.. On poczeka. Przecież mnie kocha.
Drogi Harry,
Przepraszam, ale potrzebuję wyjechać. Dziękuje za wszystko. Kocham Cię. Wrócę za rok. Nie szukaj mnie, po prostu mi zaufaj.
Na zawsze twoja Ana
Napisałam list ze łzami w oczach i położyłam kartkę na łóżku.
Naszym łóżku. A może jego?
Wybiegłam z mieszkania, zostawiając klucze na wycieraczce. Łzy zmieszały się z tuszem tworząc czarne smugi na moich zaczerwienionych policzkach. Nie mogę płakać. To musi urodzić się zdrowe. Nie chcę przez nie cierpieć.
Szybko znalazłam się na lotnisku i z Holmes Chapel poleciałam do Londynu. Tam nikt mnie nie znajdzie, nie zauważy.
Będę ognioodporna.
Zamieszkam z Constance. Ona dotrzyma tajemnicy.
9 miesięcy minęło mi okropnie powoli.
Każdego dnia tonęłam we łzach, bo kiedy zamykałam oczy widziałam Go.
Kiedy budziłam się z krzykiem, słyszałam jego anielski głos, śpiewający mi Torn.
Wspomnienia nieustannie mnie atakowały, a demony nie dawały się przegonić.
Rany przeszłości nie chciały się zabliźniać.
To rosło. Moje małe przekleństwo.
Z każdym dniem było bliżej mojego powrotu do Niego. Ciekawe czy Harry pamięta.
Czy pamięta kiedy mieliśmy wszystko, bo mieliśmy siebię.
Nie mógłby zapomnieć jeśli jego słowa były prawdą.
Był lipiec, a termin porodu nadciągał. Było mi okropnie gorąco, mimo brytyjskiej pogody w kratkę. Było mi ciężko, źle, a byłam z tym sama. Czy na pewno dobrze zrobiłam? Harry nie dzwonił, bo nie miał na co, telefon został, w mieszkaniu.
To się urodziło, a kiedy na to spojrzałam, miało Jego oczy. Jego piękne szmaragdowe oczy, a jeden mały brązowy loczek opadał na czerwone czółko. Oczy zalśniły mi łzami, a później była już tylko ciemność.

4 lata później
-Gdzie jest tatuś? Nie kocha mnie? - zapytało dziecko o dużych zielonych oczach i burzy włosów. Constyance zmierzwiła mu pieszczotliwie włosy i uśmiechnęła się dodając otuchy.
To miał być wielki dzień. Dzisiaj Hrry dowiedział się prawdy. Dowiedział się o zmarłej Anie i małym Teodorze. Mężczyzna pojawił się i rzucił.
-Dlaczego mi nie powiedziała? Nikt nie znał jej tak jak ja i nikt jej tak nie kochał.
-Tatuuś! Teraz zawsze będziemy razem. Dlaczego jesteś dopiero teraz? Czekałem.

-Przepraszam. Teraz nigdy Cię nie opuszczę. -zaszlochał. -Cause nobody loves you baby the way I do. -zaśpiewał cicho wtulając się mocniej w ramię syna.
***
One shot mojego autorstwa zainspirowany nową piosenką. Mam nadzieję, że wam się podobało. Zachęcam do komentowania, a drugi rozdział Fuck Life wkrótce. /Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz